Elon Musk dostał szału. Obelgi, teorie spiskowe, obraźliwe grafiki

filmweb.pl 1 tydzień temu
Zdjęcie: Elon Musk dostał szału. Obelgi, teorie spiskowe, obraźliwe grafiki. A wszystko przez dokument "Musk"


W Wenecji swoją premierę miał najnowszy dokument Alexa Gibneya "Musk". Jak łatwo się domyślić, jego bohaterem jest Elon Musk. Co myśli o filmie najbogatszy człowiek świata? Wczoraj się tego dowiedzieliśmy.

Elon Musk i seria tweetów atakujących dokument "Musk"



"Musk" to trwający cztery godziny dokument, który nie jest w żadnej mierze laurką dla jednej z najważniejszych osób w świecie nowych technologii. W oficjalnym opisie czytamy m.in.:

Technologiczny magnat Elon Musk, dysponujący globalnymi wpływami gospodarczymi i politycznymi, stał się jego najnowszym i być może najbardziej kontrowersyjnym bohaterem. Dzięki skrupulatnym badaniom i pracy reporterskiej reżyser Alex Gibney przedstawia w nowym świetle wszystko, co wiemy o tym miliarderze, pokazując, iż określany mianem "genialnego wizjonera" Musk jest w rzeczywistości współczesnym wcieleniem klasycznego hochsztaplera.

Nic więc dziwnego, iż Elon Musk zareagował na niego z wściekłością. Poniżej znajdziecie jeden z łagodniejszych tweetów, w którym Musk powiela spiskową teorię, zgodnie z którą Gibney i całe Hollywood są kontrolowani przez Demokratów i związanych z nimi miliarderów:

Accurate

— Elon Musk (@elonmusk) September 9, 2026

W innym wpisie wrzucił fotkę reżysera z fotorealistycznym emoji kupy i z podpisem "duża poprawa". W kolejnych wpisach oskarżał Gibneya o brak twórczej integralności, określał go mianem zgorzkniałego starca, który już dawno przestał kontaktować. Sam film określił jako "paszkwil, który nie trafia w cel".

Muska najbardziej zezłościło to, iż w filmie pojawia się Ashley St. Clair, konserwatywna influencerka, która w 2024 roku urodziła mu syna. Kobieta twierdzi, iż Musk chciał ją uciszyć po zakończonym związku, oferując jej 40 milionów dolarów za podpisanie NDA (umowy o zachowaniu poufności).

W filmie pojawia się też sugestia, jakoby Elon Musk wykorzystał Starlink, by wpłynąć na wybory prezydenckie w USA w 2024 roku (wygrał je Donald Trump, który natychmiast po zaprzysiężeniu wprowadził Muska do rządu).

Szef Tesli zapowiedział, iż pozwie reżysera. Kiedy to nastąpi, tego jednak nie ujawnił.

Teaser filmu "Musk"






Idź do oryginalnego materiału