Arkadyjska wizja.
Jeśli Berlin miałby być kobietą, to byłby pewnie Ellen Allien. Pod pseudonimem tym kryje się didżejka, producentka i szefowa wytwórni BPitch Control, która w ciągu trzech minionych dekad odcisnęła wyjątkowe piętno na kulturowym obliczu stolicy Niemiec. Kiedy techno szturmem wdarło się do niej tuż po zjednoczeniu kraju, była jedną z pierwszych dziewczyn, które stanęły za deckami. Z miejsca została rezydentką najważniejszych wtedy klubów w mieście – Tresora i E-Werk. Nie zaspokoiło to jednak jej kreatywności, bo w połowie lat 90. zaczęła tworzyć własną muzykę i wydawać ją nakładem swej wytwórni Braincandy. Żywot tłoczni był krótki, ale kiedy zamknęła ona swe podwoje, Ellen Allien gwałtownie otwarła nową firmę.
BPitch Control trafiła idealnie w swój czas. Na jej katalog złożyło się już nie tylko techno, ale wszystkie nowe jego mutacje – od electro, przez tech-house, po IDM. To za sprawą berlińskiej producentki zadebiutowały fonograficznie takie gwiazdy współczesnej sceny elektronicznej, jak Paul Kalkbrenner, Modeselektor czy Moderat. I ona sama zaczęła eksperymentować z muzyką, wypuszczając się choćby w stronę electro-popu. Kiedy wydawało się, iż zapędziła się za bardzo w tym kierunku, dokonała w połowie ubiegłej dekady zwrotu w stronę swych korzeni, nagrywając ponownie huraganowe techno i organizując w Berlinie cykl rave’ów pod hasłem „We Are Not Alone”. Taki też jest jej najnowszy album.
Choć niemiecka producentka realizowała materiał na „New Life” minioną zimą, bucha on mocno klubową energią rodem z Miami czy Ibizy. Najbardziej powściągliwe są tu nagrania lokujące się w formule dub-techno, zestawiające skorodowane akordy z łkającymi klawiszami i niespiesznym rytmem („Cruising” i „Wonderful Moment”). Zdecydowanie bardziej hipnotyczny ton mają utwory podrasowane na tribalową modłę, korespondujące w ten sposób z modnym hardgroovem, w których jednak znalazło się miejsce na rozedrgane akordy i przesterowane basy („Fantazy” i „Riot”).
Jeśli już dostajemy typowe techno, to za każdym razem jest ono wymodelowane na inną modłę. Do tresorowych killerów o falujących blachach nawiązuje „Move It”, z kolei „Stef Ah” uderza tektoniczną mocą rodem z katalogu Ostgut Ton. W „Mein Herz” głównym motywem są zbasowane akordy w stylu EBM, z kolei finałowa „Bella” wypełniona jest odgłosami przyrody i tajemniczą elektroniką o ambientowym tonie. W większości nagrań słychać ludzkie głosy – w tym szepty („Mein Herz”) i śpiewy („Move It”) samej Ellen Alien, niczym na jej klasycznej płycie „Stadtkind” z 2001 roku.
Już tytuły poszczególnych nagrań z albumu sygnalizują, iż berlińska producentka chce wykreować dzięki muzyki swego rodzaju utopię – nieistniejący świat, w którym rządzi miłość, pokój i szacunek. Ta arkadyjska wizja wyłania się również z dźwięków zamieszczonych na „New Life”: szybkie i mocne bity korespondują tu bowiem z przestrzennymi tłami i trance’owymi arpeggiami, układając się w pełne tęsknoty za lepszą rzeczywistością elektroniczne pieśni. Nie nowy to pomysł: wszak od swych początków kultura klubowa uwodzi taką utopią. A Ellen Allien wie o czym mówi – wszak to ona trzy dekady temu kładła jej podwaliny na berlińskiej scenie.
BPitch Control 2026
www.facebook.com/BPitchControl
www.facebook.com/EllenAllien















