Edward Linde-Lubaszenko nie żyje. W sierpniu 2025 r. ogłosił oficjalnie zakończenie kariery. W jednym z wywiadów żartował, iż nie wie, czy po jego śmierci "będzie co dziedziczyć". "Wiem, iż pójdę do nieba, więc muszę mieć czystą kartę, żeby mnie tam wpuścili" — mówił.