Do niecodziennej sytuacji doszło podczas wtorkowego wydania "Faktów" TVN. W trakcie wejścia Wojciecha Bojanowskiego na żywo z Tel Awiwu w mieście zaczęły wyć syreny. Dziennikarz nie mógł dokończyć swojej relacji i oznajmił, iż razem z operatorem będą musieli się ewakuować. - Bardzo przepraszam, ale musimy udać się do schronu - przekazał.