Steven Spielberg powrócił do świata opowieści o istotach pozaziemskich najnowszym filmem Dzień objawienia, który postrzega jako zakończenie swojej nieoficjalnej trylogii science fiction. ScreenRant przeprowadził wywiad z trzykrotnym zdobywcą Oscara, który przyznał, że:
„Bliskie spotkania trzeciego stopnia” były moim pierwszym podejściem do zmierzenia się z ogromnym wydarzeniem dotyczącym pierwszego kontaktu, który zmieniłby świat, gdy zaawansowana cywilizacja spoza Ziemi pojawiła się przed naszymi oczami.

O ile „Bliskie spotkania” i „E.T.” można postrzegać jako dwa pierwsze akty, „Dzień objawienia” jest moim filmem podsumowującym.
Zgodnie z tym, co mówi sam Spielberg, Dzień objawienia stanowi zrozumiałe rozwinięcie jego pracy nad dwoma pierwszymi aktami, co więcej sam powiedział w wywiadzie dla Empire, iż film odpowie na pytania, które postawiły Bliskie spotkania. Klasyk z 1977 roku łączył elementy ludzkiego zachwytu nad pozaziemskimi istotami z pragnieniem rządu ukrycia wszystkiego przed oczami postronnych, podczas gdy film z 1982 roku dotyczył idei, iż ludzie jednak są skłonni zaakceptować inne inteligentne gatunki.

Jego najnowszy film, natomiast, ma na celu całkowite zburzenie muru wokół tajemnic rządowych o kosmitach, umożliwiając światu zdecydowanie, jak chce żyć, wiedząc, iż kosmici faktycznie istnieją. Choć przez lata podejmował się różnych gatunków, science fiction wciąż pozostaje tym najważniejszym, z którym reżyser jest i już będzie najczęściej kojarzony.
















