Dzięki roli w "Klanie" przeżyła drugą młodość. Chciała grać do końca

swiatseriali.interia.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Zanim w 1997 roku 67-letnia wtedy Halina Dobrowolska dostała propozycję wcielenia się w seniorkę rodu Lubiczów w "Klanie", znana była jedynie bywalcom stołecznego Teatru Dramatycznego, na scenie którego występowała przez ponad trzy dekady. Rola Marii w telenoweli Pawła Karpińskiego i Wojciecha Niżyńskiego dała jej popularność, jakiej z całą pewnością nigdy się nie spodziewała. "Wcześniej nie kochała mnie ani telewizja, ani kino" - wyznała, dodając, iż jako aktorka spełniała się w teatrze.


O Halinie Dobrowolskiej mówiono, iż nie miała zbyt wielu szans, by udowodnić, iż jest wszechstronnie uzdolniona.
"Jest aktorką niedocenianą, za rzadko obsadzaną w dobrych rolach" - napisał, recenzując jedną ze sztuk z jej udziałem, Roman Szydłowski.



Halina Dobrowolska: Od dzieciństwa ciągnęło ją na scenę, marzyła o karierze baletnicy


Halina Dobrowolska urodziła się w 1930 roku w Wilnie w rodzinie szanowanego urzędnika bankowego. Po wojnie jej rodzice podjęli decyzję o przeprowadzce do Wałbrzycha, gdzie spędziła całą młodość.


Od zawsze ciągnęło ją na scenę, ale nie planowała zostać aktorką. Marzyła o karierze baletnicy, uczęszczała do szkoły baletowej. Miała 19 lat, gdy dyrektor wałbrzyskiego Miejskiego Teatru Lalki i Aktora zaprosił ją do udziału w spektaklu "Robinson Crusoe". Przez trzy miesiące wcielała się w... Piętaszka i w tym czasie połknęła bakcyla. Reklama
Na jednym z przedstawień "Robinsona" obecny był na widowni Witold Koweszko - reżyser związany z innym teatrem lalkowym. Przyjechał z Poznania, by zobaczyć, co słychać u konkurencji. Wyjechał z Wałbrzycha oczarowany Haliną. Gdy wiosną 1950 roku zaproponowano mu wyreżyserowanie kilku sztuk w Teatrze Ziemi Opolskiej, postanowił ściągnąć Dobrowolską do Opola.
Młodziutka amatorka doskonale spisała się najpierw w roli Jolanty w "Dobrym człowieku", a potem Lizy w "Jachcie Paradise". Dyrektor teatru zdecydował się zatrudnić ją w charakterze adeptki.
Witold Koweszko przekonał Halinę, by poszła do szkoły teatralnej. Pół dekady po debiucie na opolskiej scenie była już absolwentką Państwowej Wyższej Szkoły Aktorskiej w Krakowie. Zaraz po dyplomie przeprowadziła się do Wrocławiu, gdzie znalazła nie tylko pracę, ale też miłość.

Halina Dobrowolska: W teatrze znalazła spełnienie i... męża


Kiedy na początku 1956 roku Halina dołączyła do zespołu wrocławskiego Teatru Dramatycznego, Jerzy Adamczak - jej przyszły mąż - był jedną z jego największych gwiazd.
Po raz pierwszy spotkali się na próbie do "Wesela" - ona miała w spektaklu Jakuba Rotbauma wcielić się w Rachelę, on w Pana Młodego. Od razu wpadli sobie w oko, a gdy "Wesele" weszło na afisz, byli już parą.
Po ślubie Halina i Jerzy stali się "najgorętszą" aktorską parą w stolicy Dolnego Śląska. Zagrali razem m.in. w "Huzarach", "Operze za trzy grosze" i "Fantazymie".
Popisową rolą Haliny Dobrowolskiej we wrocławskim okresie jej kariery była Ofelia w "Hamlecie". Po premierze krytycy wychwalali ją pod niebiosa...
Warszawa najpierw upomniała się o Jerzego Adamczaka. Aktor ściągnął do siebie żonę, dopiero gdy urządził się w stolicy. Halina miała wielkie szczęście, bo udało się jej przekonać do siebie legendarnego Jana Świderskiego, który kierował Teatrem Dramatycznym - jedną z najlepszych wtedy scen w Polsce. W Dramatycznym Halina grała w spektaklach swoich mistrzów: Ludwika René, Konrada Swinarskiego i Kazimierza Dejmka.

Halina Dobrowolska: Zagrała tylko dwie role filmowe. Kino nie miało na nią pomysłu


Na wielkim ekranie Halina zadebiutowała jeszcze w czasie studiów, ale jej rola w "Godzinach nadziei" była tak mała, iż nie umieszczono jej nazwiska w napisach końcowych. Rok później zagrała córkę Kunickiego w "Nikodemie Dyzmie" Jana Rybkowskiego i... na tym jej kariera filmowa się zakończyła.
Telewizja też nie rozpieszczała aktorki. Zanim w 1997 roku dostała rolę w "Klanie", wystąpiła w kilku premierach Teatru TV - zachwyciła widzów jako Bronka w "Matce", Aneta Wasiewiczówna w "Małym dworku" i Wiedźma w "Makbecie".
Mało kto wie, iż Halina Dobrowolska w wolnych chwilach pisała sztuki teatralne. Jedną z nich zainteresował się Paweł Karpiński. Miała 67 lat i była już na aktorskiej emeryturze, gdy reżyser zaprosił ją na spotkanie.
"Chciał nakręcić moją sztukę dla telewizji. Spotkaliśmy się w tej sprawie kilka razy, a gdy zaczęto kompletować obsadę 'Klanu', niespodziewanie zaproponował mi rolę" - wspominała w rozmowie z "Naj".
Halina Dobrowolska nie kryła, iż powrót do aktorstwa po kilkuletniej przerwie był dla niej wyzwaniem, ale też wielką radością.
"W głębi duszy zaczynałam już tęsknić za graniem. Występ w 'Klanie' w pewnym sensie był moim debiutem. Nigdy wcześniej nie miałam okazji zagrać w serialu" - stwierdziła w cytowanym już wywiadzie.

Halina Dobrowolska: Mąż był miłością życia aktorki. Zwiedzili razem cały świat


Halina Dobrowolska nigdy nie przestała kochać męża. Jerzy Adamczak był miłością jej życia.
"Jest artystą malarzem. Kiedyś był aktorem, razem występowaliśmy, ale on wolał malarstwo. Oboje zawsze ciężko pracowaliśmy i nie zdecydowaliśmy się na dzieci. Wiele lat temu świadomie wybraliśmy taki model rodziny" - wyznała dziennikarce "Naj".
Mieszkali w domu, który sami, własnymi siłami wybudowali w latach 80. To było ich ukochane miejsce na ziemi, do którego uwielbiali wracać z podróży.
"Zwiedziliśmy razem cały świat. Bez przewodnika" - opowiadała gwiazda "Klanu", przyznając, iż w podróżach bardzo przydaje się jej znajomość kilku języków: włoskiego, niemieckiego, angielskiego i francuskiego.
Dzięki "Klanowi" Halina przeżywała - to jej słowa - drugą aktorską młodość.
"Nie spodziewałam się, przechodząc na emeryturę, iż jeszcze kiedyś zostanę... gwiazdą" - żartowała w rozmowie z "Echem Dnia", dodając, iż smak popularności poznała dopiero dokładnie 50 lat po debiucie.
"Czyż nie jest paradoksem, iż zaczęto o mnie pisać, mówić, prosić o wywiady, autografy, spotkania nie wtedy, kiedy grałam wielkie role w teatrze i otrzymywałam świetne recenzje, ale teraz, gdy jestem na emeryturze i najlepsze lata mam poza sobą?" - zastanawiała się na łamach "Rzeczpospolitej".



Halina Dobrowolska: Nie chciała zrezygnować z pracy, choćby gdy była już bardzo chora


Tuż po rozpoczęciu zdjęć do drugiego sezonu "Klanu" Halina Dobrowolska zachorowała. Nie chciała rezygnować z pracy. Przeszła bardzo poważną operację, ale już tydzień po niej pojawiła się na planie.
"Kręciliśmy w kościele ślub Beaty. Nie mogło mnie przecież zabraknąć na ślubie wnuczki" - tłumaczyła w cytowanym już wywiadzie.
"Tak naprawdę robiłam dobrą minę do złej gry" - powiedziała.
Niestety, w pewnym momencie musiała zrezygnować z pracy. Tuż przed emisją ostatniego odcinka z jej udziałem pożegnała się z ekipą serialu. 23 czerwca 1999 roku telewidzowie zobaczyli ją na ekranie po raz ostatni.
Niespełna cztery miesiące później cała Polska opłakiwała śmierć uwielbianej aktorki. Mąż przeżył Haliną Dobrowolską o nieco ponad dekadę. W maju 2010 roku spoczął obok ukochanej w rodzinnym grobie na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.
Zobacz też:
Wpadła mu w oko, gdy była studentką. Niedawno świętowali 56. rocznicę ślubu
Idź do oryginalnego materiału