Dziadek narodu. Ostatnia droga króla

angora24.pl 10 godzin temu

W południe z pałacowej kaplicy wyniesiono trumnę ozdobioną białymi kwiatami i przykrytą czerwonym królewskim sztandarem. Gdy położono ją na armatniej lawecie, rozległo się 21 salw. Potem kondukt ruszył. Na czele szli żołnierze – niemal 1900 przedstawicieli wszystkich rodzajów norweskich sił zbrojnych. Za nimi członkowie rodziny królewskiej. Nowy władca Haakon VIII kroczył obok królów Szwecji i Danii. Królowa Sonja, wdowa po Haraldzie, i Mette-Marit, małżonka Haakona, jechały samochodem. Kondukt sunął powoli środkiem ulicy. Tłum stał w milczeniu. Harald był dla Norwegów kimś więcej niż monarchą. Przez 35 lat panowania stał się jedną z najbardziej lubianych postaci w kraju. Nazywano go „dziadkiem narodu”. Nie zachowywał dystansu, nie prezentował majestatu. Potrafił się pojawić w gumowych butach wśród ludzi, rozmawiać z nimi otwarcie i żartować z samego siebie. Większość rodaków naprawdę go kochała.

Idź do oryginalnego materiału