Dyskusje muzyczne • Re: Komis z winylami za granicą

brutalland.pl 1 godzina temu
Wy się szlajaliście po festiwalach a ja musiałem być w tym czasie służbowo w Atenach. No ale nie narzekam i mogę podzielić się namiarami.
Najogólniej, dawno nie widziałem tyłu sklepów z ciężką muzą skupionych na małej powierzchni, jak to ma miejsce w dzielnicy Exarxeia (przystanek metra - Omonia). Co najmniej kilkanaście punktów! Większość wprawdzie chujowe lub nastawione co najmniej w połowie na merch i z plytami, może nie mainstreamowymi, co raczej "uznanych marek". Ale wśród nich naprawdę zacne sklepy, iż opowiem Wam o 2 gdzie zrobiłem małe zakupy.

Pierwsze miejsce nosi nazwę "bowel od noise" i wygląda z zewnatrz tak:

A w
Okazuje się, iż prowadzi je koleś znany z bandu Medieval demon, w którym jest gardłowym (niejaki Sirokous). Wyznał to dość chętnie, gdy już wybrawszy kilka artefaktów, spytałem go czy może polecić coś greckiego co miesza black i doom w starym stylu i wskazał mi swoją płytę. Cóż, z prawdą się nieco minął, bo to jest melodyjny, mocno klawiszowy black do bólu osadzony w latach 90' (teraz już wiem, bo w tej sytuacji nie mogłem nie zakupić) ale z tej okazji ucięliśmy sobie półgodzinną pogawędkę, w której nie tylko opowiadał o goblinach obecnych w ich muzyce. Wg niego grecka scena ma się bardzo dobrze. W zespole gra razem z bratem, którego też poznałem a od dłuższego czasu wspiera ich na basie Mutilator (tak, ten) . Interesowało ich jak w Polsce podchodziły do Behemotha a jak powiedziałem, iż lubię tylko stare rzeczy to się uśmiechnął, iż pewnie do Stanica... Mniej się śmiał jak stwierdziłem, iż Rotting Christ i Varathron to też tylko te stare...
No ale do meritum bo wątek jest o sklepach - na oko 1200-1500 tytułów, w spektrum jaki Panie, Panowie i Helikoptery Szturmowe lubią najbardziej. Procent stanowiły jakieś Maideny, Kingi Diamondy czy Slayery, reszta to mniej lub szerzej pojęty underground z nastawieniem na bleczur. Zdecydowanie warto zajrzeć - tu widok od środka:


Drugie miejsce gdzie zasiliłem kolekcję, oddalone może o 5min. ma inny charakter. To tam się kierowałem z polecenia laski od której kilka razy kupowałem na discogs (pod nickiem FROST666), prowadzi je jej syn. A raczej współprowadzi odpowiadając za ciężkie granie, bo rockiem i całą resztą zajmują się koledzy).

Żałuję, iż nie miałem wystarczająco dużo czasu by tam dłużej posiedzieć, bo czegóż tam nie mieli? Na oko 6-7 tyś. LP, nowe i używane, znane i nie, z masą metalu od Metalliki po PdH. Do tego punk, garage, rock lat 60-80... I niskie ceny.

Statystyki: autor: Thorgal — 41 min. temu


Idź do oryginalnego materiału