W klasycznej pracy Dwa ciała króla Ernst Kantorowicz analizował różnice (oraz współistnienie) między dwoma rozumieniami średniowiecznego ciała oraz władzy – korporalnym, fizycznym ciałem królewskim oraz polityczno-społecznym ciałem wspólnoty, które w różnych przedstawieniach materializowało się w ciele królewskim[ref]Ernst Kantorowicz, Dwa ciała króla. Studium ze średniowiecznej teologii politycznej, tł. Maciej Michalski i Adam Krawiec, PWN, Warszawa 2007.[/ref]. Przyznam, iż pomyślałem o pracy Kantorowicza jeszcze zanim na dobre wszedłem do Galerii Promocyjnej w Staromiejskim Domu Kultury – bo już na klatce schodowej, gdzie prowadził mnie prawdziwy korowód nazwisk zawieszonych na małych karteczkach, i tworzących przytłaczającą patchworkową masę, ukazującą zmieniającą się na przestrzeni lat społeczność Promocyjnej i jej poprzedniczek: Współczesnej i Krzywego Koła.
Wystawa, kuratorowana przez Zuzannę Andruszko i Kingę Cieplińską, stara się w niewielkiej przestrzeni ukazać społeczność, która tworzy i otacza Galerię, a tym samym pokazać rzecz tylko pozornie banalną – iż znaczenie instytucji kultury wykracza poza zajmowane przez nie przestrzenie; iż także i instytucje posiadają „drugie ciała”, ciała społeczne, „wylewające się” poza gmachy, ciała tworzące środowiska, archiwa i kolektywną pamięć. Tytułowa „towarzyskość” umożliwia objęcie zarysem całego wachlarza relacji, dzięki którym te kolektywne ciała powstają.
Narracja wystawy została poprowadzona na dwóch poziomach: z jednej strony poprzez prace wybranych młodych osób artystycznych, a z drugiej – poprzez prezentację badań zespołu studenckiego Wydziału Badań Artystycznych i Studiów Kuratorskich Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, działającego pod opieką Piotra Słodkowskiego.
Historia towarzyska wypada szkicowo. Musimy przyjść na wystawę wyposażeni w wiedzę na temat charakteru sztuki prezentowanej na przestrzeni lat w Galerii, aby za rozmaitymi spisami artystów i prac – dostrzec adekwatną twórczość.
Przyjrzyjmy się najpierw narracji archiwalnej. W pierwszej sali znajdziemy próbę zarysowania różnych wymiarów funkcjonowania galerii w czasach PRL-u – od wernisaży, poprzez tworzenie kolekcji, po księgi wpisów i wizyt (szkoda, iż żadna z prezentowanych prac nie dotyczy ich zawartości – rewelacyjny potencjał i nieoczywiste archiwum). Druga sala wychodzi od dwóch inicjatyw Galerii po roku 1989 – Magazynu „Exit” oraz Nagrody Inicjatyw Entry. Do tego – mapa sytuująca galerię w szerszym otoczeniu Starego Miasta epoki PRL-u.
Pomyślałem o Dwóch ciałach króla też dlatego, iż książka ta to niemal równolatka Galerii (ukazała się w 1957 roku, Galeria powstała w 1956). Kantorowicz pisał ją pod koniec epoki szczytowego umasowienia życia polityczno-społecznego – wielotysięcznych partii i związków zawodowych; epoki wytwarzającej także własne formy kolektywnych reprezentacji ciała społecznego, jak fotografie ludzi układających się w portrety, kroniki, masowe wiece itp. Na tej samej zasadzie estetyka masy nazwisk tworzących wizualny korowód na ścianie SDK-u rezonuje we mnie tym, jak swoją formą dyskretnie pasuje do estetyki wieców, marszu, pochodów, ale i rozmaitych form masowego powojennego upamiętniania.
Wystawa Historia towarzyska stanowi rodzaj kontynuacji wątków obecnych na wystawie Krzywe koło, którą pięć lat temu kuratorowała w tych samych przestrzeniach Ewa Tatar[ref]Zob. Antoni Michnik, Krzywe koło – recenzja, „Szum” nr 35, 2021/2022, s. 215–227. [/ref]. Tamta ekspozycja opierała się na połączeniu narracji historycznej z zaproszeniem grupy osób artystycznych (m.in. Mai Demskiej, Ewy Polskiej czy Kamila Pierwszego feat. Turnusik) do pracy z historią, pamięcią oraz archiwami instytucji. Wówczas wprawdzie główny nacisk położono na działalność Klubu Krzywego Koła, jednak sama galeria również była na wystawie obecna[ref]Z kolei bardziej klasyczna, formalno-plastyczno-wizualną narrację na temat Galerii mogliśmy w ostatnich latach zobaczyć na wystawie Konfrontacje i Argumenty. Sztuka nowoczesna według założeń Galerii Krzywe Koło, którą Janusz Zagrodzki przygotował w Fundacji Gierowskiego (zob. https://magazynszum.pl/konfrontacje-i-argumenty-sztuka-nowoczesna-wedlug-zalozen-galerii-krzywe-kolo/). Dodajmy do tego jeszcze publikację, która ukazała się przy poprzedniej okrągłej rocznicy galerii – 60 lat. Galeria na Rynku Starego Miasta, red. Bronisława Słonina, Jacek Werbanowski, Staromiejski Dom Kultury, Warszawa 2017.[/ref].
Gra w pomidora. Franek Drażba w Staromiejskim Domu Kultury
Antoni Michnik
Zapewne niektórzy widzowie Historii towarzyskiej będą mieć poczucie powtarzalności, jednak dla mnie odmienny rozkład akcentów chroni narrację wystawy przed oskarżeniami o wtórność. To raczej opowieść dopełniająca wcześniejsze, rozwijająca przy tym temat nieformalnych więzi w kontekście samej galerii. Mówiąc inaczej – wystawa Tatar również dotyczyła „towarzyskości”, ale raczej samego Klubu.
Problem leży natomiast w tym, iż nowa wystawa wypada szkicowo – zapoznając się z materiałami promocyjnymi do wykładu Mariki Kuźmicz i Adama Parola (prezentowane w mediach społecznościowych rolki z licznymi fotografiami prac) pomyślałem: wow, szkoda, iż choćby części materiałów nie udało się włączyć do ekspozycji. Galeria ma oczywiście niewielkie przestrzenie i znacznie większą historię niż metraż, niemniej – na wystawie zgromadzono szereg informacji na temat prezentowanej twórczości artystycznej, ale te informacje nie są w stanie porządnie ukazać tego, co prezentowano, jaki to miało charakter i jakie znaczenie. Musimy przyjść na wystawę wyposażeni w wiedzę na temat charakteru sztuki prezentowanej na przestrzeni lat w Galerii, aby za rozmaitymi spisami artystów i prac – dostrzec adekwatną twórczość. Podam przykład – z zaprezentowanych materiałów wynika, iż w galerii czterokrotnie prezentowano twórczość Krystyna Zielińskiego, trzy razy na pokazach indywidualnych (1963, 1964, 1980), raz wspólnie z Andrzejem Łobodzińskim (1964). A to duet, który ma na swym koncie m.in. pionierskie prace polskiego soundartu – czyżby więc galerię należało dopisać do listy miejsc, gdzie stawiał on pierwsze kroki? Niestety – z wystawy nie sposób dowiedzieć się, jaki był charakter wystawy Zielińskiego i Łobodzińskiego.
„Porażkowy” charakter prac Klaudii Figury rezonuje również z niepewną przyszłością galerii dzisiaj. Trudno nie wyczuwać w Historii towarzyskiej poczucia niepewności. Takie wrażenie potęguje sama scenografia wystawy – to nie triumfalny benefis czy detektywistyczne śledztwo w archiwach, ale raczej podróż poprzez gruzowisko.
Podobnie jak na wystawie Krzywe koło, „towarzyskość” podejmują i rozwijają także współczesne prace, odnosząc się zarazem do przeszłości oraz archiwów instytucji. Równocześnie realizują one imperatyw „promocyjności” galerii – od roku 1987 oficjalnie rozwijającej praktykowaną już wcześniej politykę promowania w pomieszczeniach przy rynku Starego Miasta przede wszystkim młodej sztuki[ref]Zob. również rozmowę Marcina Polaka z Kają Werbanowską i Michaliną Sablik, gdzie pojawia się wątek tego, jak narzędziem do budowania współcześnie „towarzyskości” i „promocyjności” jest nagroda Entry i zakładany przez nią model współpracy młodych osób artystycznych z Galerią. Marcin Polak, Galeria Promocyjna. Tradycja poszukiwania nowości, https://miejmiejsce.com/sztuka/galeria-promocyjna-tradycja-poszukiwania-nowosci. Chętnie zobaczyłbym zresztą osobną wystawę o Entry.[/ref].
Prezentowane na Historii towarzyskiej prace współczesne podchodzą do dziedzictwa Galerii na różne sposoby. Bezpośrednio z jej społeczną historią gra Piotr Maciejowska, która w wideo Od lewej od góry od prawej od dołu (2026) kreśli opowieść o środowisku galerii, osnutą wokół fotografii z wernisaży. Czy ta narracja oparta jest na jakichś badaniach, czy też jest literacką (kon)fabulacją – nie mam pojęcia. Franciszek Smoręda w towarzyszącym wystawie tekście pisze o „spekulatywnym albumie rodzinnym” autorstwa Maciejowskiej[ref]Franciszek Smoręda, [brak tytułu], broszura towarzysząca wystawie, brak paginacji, 2026.[/ref]. Z archiwum instytucji pracuje też Ada Adu Rączka, która reinterpretuje – wizualnie na tkaninie oraz wokalnie na nagraniu – wiersze konkretne zapomnianej eksperymentalnej poetki Krystyny Krężel, zaprezentowane na wystawie Znak poetycki w roku 1979 w ramach Warszawskiej Jesieni Poezji (Ada Adu Rączka przepisuje wiersz Krystyny Krężel, 2026; Ada Adu Rączka czyta wiersze Krystyny Krężel, 2026).
Brud życia to ścięgna języka. „W środku słowa” w Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej
Mateusz Górniak
Pozostałe prace stanowią metakomentarze do charakteru instytucji kultury jako takich – zwłaszcza współczesnych. Piotrek Kowalski w A (2023) gra z materialnością archiwum. Jego rzeźba to pudło pełne pudełek po DVD, a metal iluzjonistycznie udaje tu karton. Jest to interesujący punkt wyjścia do refleksji nad tym, które archiwa instytucji są tak naprawdę najbardziej trwałe (i jak konserwować „drugie ciało” instytucji). Z kolei w time ii think (2023) Kowalski proponuje interwencję z szafką, sugerując gry z porządkami archiwizacji i katalogowania. Piotr Maciejowska w swojej drugiej pracy, Trzymaj (2026), złożonej z sięgającego sufitu metalowego pręta opartego na kryształowej karafce, zdaje się ironicznie komentować stan systemu kultury, a także dwuznaczną rolę instytucji. Natomiast Klaudia Figura eksploruje własne podejście do estetyki porażki, wykorzystując zarzucone przez siebie, czy też nieudane prace malarskie jako tworzywo obiektów o patchworkowych strukturach (Video Games, 2026; Trop, 2026), tworzących ruiny… przejęte przez grasujące myszy.
Numery „Exitu” i ulotki z wystaw – ułożone zostały w niedbałe stosy. Czas pokaże, czy to domknięcie poprzedniego etapu – czy też otwarcie nowego.
Prace Figury w największej mierze nawiązują do burzliwej historii galerii przy rynku Starego Miasta. Wszak to w historii ciągłości – podkreślanej przez korowód nazwisk na schodach oraz fakt, iż Galerię prowadzi dzisiaj Kaja Werbanowska, córka Jacka, wieloletniego dyrektora instytucji – można przeciwstawić przemiany, przeobrażenia (Galeria Krzywe Koło, Galeria Sztuki Współczesnej, Galeria Promocyjna), pęknięcia i nieciągłości – choćby poprzez historię różnych zakończonych inicjatyw (od „Konfrontacji” po „Exit”). Co więcej, „porażkowy” charakter prac Figury rezonuje również z niepewną przyszłością galerii dzisiaj, wynikającą z niejasnej wizji miasta co do samego SDK-u. To zresztą kolejna paralela z wystawą kuratorowaną przez Tatar – wówczas niewypowiedzianym, ale immanentnym kontekstem wystawy były konflikty wokół zmian, jakie w SDK-u zaprowadzał Marcin Jasiński. Trudno więc nie wyczuwać w Historii towarzyskiej poczucia niepewności. Takie wrażenie potęguje sama scenografia wystawy – to nie triumfalny benefis czy detektywistyczne śledztwo w archiwach, ale raczej podróż poprzez gruzowisko. Skserowane materiały – zestawienia wystaw czy wiersze konkretne Krężel – leżą w ustawionych na podłodze szufladach. Numery „Exitu” i ulotki z wystaw – ułożone zostały w niedbałe stosy. Czas pokaże, czy to domknięcie poprzedniego etapu – czy też otwarcie nowego.
Książka Kantorowicza ustrukturyzowana została wokół rozmaitych kulturowych (prawnych, teologicznych, artystycznych) sposobów wyrażania idei, iż ciało królewskie nie podlega biologicznej śmierci. Biologii podlega jedynie ciało fizyczne – ciało polityczne można zniszczyć tylko przez podbój. Mam wrażenie, iż podobna – choć odwrócona – logika przyświeca wystawie w SDK-u: można przejąć, zmienić lub rozwiązać instytucję, ale jej ciało społeczne to coś, co będzie trwało tak długo, jak działać będzie środowisko oraz jego idee.




