Duffy przez lata milczała o porwaniu. Disney+ pokaże prawdę o jej koszmarze

natemat.pl 1 godzina temu
Walijska wokalistka Duffy, którą świat pokochał za przebój "Mercy", wraca do centrum uwagi – tym razem za sprawą poruszającego dokumentu przygotowywanego dla Disney+. Produkcja ma opowiedzieć historię jej porwania i odsłonić kulisy dramatycznych wydarzeń, które na lata odsunęły ją od muzyki i życia publicznego.


Zapowiedź dokumentu o Duffy ogłoszono podczas festiwalu Series Mania, informuje "Variety". Jak podkreśliła Angela Jain z Disney+, będzie to "naprawdę potężny projekt", a sama artystka "powierzyła nam swoją historię, więc mamy ogromną odpowiedzialność, by opowiedzieć ją z troską i wrażliwością". Jain zaznaczyła też, iż Duffy po raz pierwszy zdecyduje się tak szeroko opowiedzieć o tym, co ją spotkało.

Porwanie Duffy przez lata było tajemnicą. Była przetrzymywana przez kilka tygodni


Nagłe zniknięcie Duffy było jedną z największych zagadek świata muzyki. Na przełomie pierwszej i drugiej dekady XXI wieku Aimee Anne Duffy była jedną z najważniejszych postaci sceny soul-pop, często porównywaną do takich artystek jak Amy Winehouse czy Adele. Po sukcesie debiutanckiej płyty i światowego hitu "Mercy" oraz dostaniu nagrody Grammy wydawało się, iż jej kariera dopiero się rozpędza. Tymczasem w 2011 roku praktycznie z dnia na dzień wycofała się z życia publicznego.



Dopiero w 2020 roku artystka zdecydowała się ujawnić prawdę. W poruszającym wpisie opisała, iż została porwana i była przetrzymywana przez wiele tygodni. "To były moje urodziny, zostałam odurzona w restauracji, a potem przez cztery tygodnie byłam pod wpływem substancji i wywieziona do obcego kraju" – napisała wówczas. Sprawca wielokrotnie ją g*ałcił i "czynił zawoalowane wyznania o chęci odebrania jej życia", co sprawiało, iż żyła w ciągłym strachu.

Duffy przyznała, iż początkowo nie zgłosiła sprawy odpowiednim służbom. – Nie czułam się bezpiecznie, by iść na policję. Czułam, iż jeżeli coś pójdzie nie tak, mogę zginąć – tłumaczyła. Dopiero później zdecydowała się na ten krok, jednak – jak podkreśliła – przez długi czas była "sparaliżowana strachem". Po powrocie do domu wycofała się całkowicie z życia publicznego, próbując poradzić sobie z traumą w odosobnieniu.

Kilka miesięcy po pierwszym wyznaniu opublikowała obszerny esej, w którym jeszcze dokładniej opisała swoje doświadczenia i ich konsekwencje. Podkreślała, iż przez lata zmagała się z ogromnym ciężarem psychicznym i potrzebowała czasu, by odzyskać poczucie bezpieczeństwa i kontroli nad własnym życiem. – Robię to, by się uwolnić – by uwolnić całą siebie. To, co będzie dalej, dopiero się okaże – pisała wtedy o możliwym powrocie do muzyki.

Dokument o Duffy na Disney+ opowie o jej porwaniu


Nadchodzący dokument ma być pierwszym tak kompleksowym spojrzeniem na jej historię. Za reżyserię odpowiada Gil Callan, a produkcja ma ruszyć w najbliższym czasie. Twórcy zapowiadają, iż film będzie retrospektywną opowieścią obejmującą całe życie artystki – od dorastania w Walii, przez błyskawiczny sukces i światową sławę, aż po dramatyczne wydarzenia i ich konsekwencje.

W projekcie wykorzystane zostaną niepublikowane wcześniej materiały archiwalne oraz rozmowy z rodziną, przyjaciółmi i osobami z branży muzycznej. Kluczowym elementem ma być jednak bezpośredni udział samej Duffy, dziś 41-letniej, która – jak podkreślają twórcy – po raz pierwszy zdecydowała się na tak otwarte i pełne opowiedzenie swojej historii przed kamerą.

Przypomnijmy, iż w lipcu 2020 roku Duffy opublikowała list otwarty do współzałożyciela Netfliksa Reeda Hastingsa. Domagała się w nim usunięcia z platformy polskiego filmu "365 dni" na podstawie książki Blanki Lipińskiej, który – jak podkreśliła – gloryfikuje i e*otyzuje traumatyczny temat porwania i przemocy. Globalny, kontrowersyjny i mocno szkodliwy hit opowiada o Polce porwanej przez włoskiego gangstera, w którym bohaterka... się zakochuje.

Idź do oryginalnego materiału