Sherlock Holmes i doktor Watson, Tomek Sawyer i Huckleberry Finn, Don Kichot i Sancho Pansa – znane duety oparte na różnych charakterach i wspólnych celach potrafiły pociągnąć niejedną powieść. Nie inaczej jest w „Ride or Die”, najnowszym serialu dostępnym na Amazon Prime. Nie ma co zresztą owijać w bawełnę, energetyczny duet Debbie i Judith w pełni wynagradza wszystkie bolączki tej ośmioodcinkowej historii: naiwną fabułę, stereotypowe postacie drugoplanowe czy przewidywalne zwroty akcji.
Gwoli ścisłości: iż serial nie ma nic wspólnego z filmem z 2021 roku o tym samym tytule, czyli „Ride or Die” w reżyserii Ryuichiego Hirokiego. Ani z komiksem sieciowym. W polskim przekładzie nowy obraz Amazonu występuje jako „Kumpele na zabój” i jest lekkim, komediowym akcyjniakiem, idealnym na wakacyjne wieczory.
Hannah Waddingham i zeszłoroczna zdobywczyni Oscara, Octavia Spencer, doskonale się odnajdują jako zabójczyni Judith oraz Debbie – gospodyni domowa, które dźwiga na własnych barkach nie tylko wychowanie dzieci, ale też karierę polityczną męża. Wieloletnia przyjaźń dwóch kobiet wygląda początkowo jak jednostronna transakcja, przykrywka dla podróżującej po całym świecie asasynki o pseudonimie Whiptale, która od czasu do czasu udaje zwykłą kobietę. Nie wiadomo, czy robi to dla zabawy, czy może jej „normalnym” epizodom przyświeca inny cel. O tym dowiemy się mniej więcej w tym samym momencie co Debbie, która na skutek zbiegu okoliczności odkrywa tożsamość przyjaciółki i nie może przejść z tym do porządku dziennego.
Nie ma się zresztą co jej dziwić, bo akcja gwałtownie się zagęści. W tle pojawią się podejrzane interesy męża Debbie, uwikłanego polityka (w którego irytującą postać z powodzeniem wciela się Jamie Parker), wyjaśnień zażąda albańska mafia, a na horyzoncie zamajaczy dawna partnerka Judith, niebezpieczna morderczyni o kryptonimie Redback (Sylvia Hoeks). Bohaterki zjadą pół Europy, nim odkryją wszystkie swoje tajemnice, a ich podróż wcale nie będzie wycieczką krajoznawczą all-inclusive.
Akcja skacze między różnymi krajami; zaczyna się w Londynie, a potem przenosi się do m.in. Calais, Monte Carlo czy Istanbułu (co ciekawe, zdjęcia kręcone były w Czechach, które udają wiele europejskich lokacji). Ścieżki bohaterek przetną się z różnymi ciekawymi postaciami, jak np. charyzmatyczny, chociaż zepsuty do szpiku kości Billy Donovan (w tej roli świetny Ed Skrein), poczciwy agent Jacques (Jacky Ido) czy członkami agencji, do której należy Whiptale: tajemniczym Dyrektorem (w tej roli Bill Nighy) i agentem Samem (Calam Lynch).
Mimo wielu wyrazistych postaci na ekranie, to znakomite Waddingham i Spencer grają tu pierwsze skrzypce, a reszta obsady jest na tyle przyzwoita, by im nie przeszkadzać. Posągowa Judith jest świetna, gdy przyjmuje różne tożsamości i wpada w bitewny szał, a Debbie to głos sumienia i czysty, odfiltrowany z fałszu urok. Zdarza się, iż w ekranowych duetach jedna z osób pełni funkcję mózgu operacji, a druga ją w tych działaniach wspiera (będąc nierzadko sercem albo i sumieniem akcji). W „Kumpelach na zabój” twórcy bawią się tym klasycznym układem, zaskakując tym, iż to niepozorna Debbie podejmuje ryzykowne decyzje, a zabójczyni Judith pokazuje swoją kruchą emocjonalnie stronę.
„Kumpele na zabój” to prosta i sprawnie napisana opowieść, która niestety nie unika fabularnych banałów. Nietrudno dostrzec w niej dobrze znane klisze kina szpiegowskiego oraz ograne motywy przedstawione bez większej świeżości. Agent nie może pozwolić sobie na emocjonalne zaangażowanie, politycy okazują się cyniczni i uwikłani w nieczyste interesy, czarne charaktery są bez wyjątku złe, a bohaterowie pozytywni – nieskazitelnie honorowi. Na szczęście dynamiczne tempo, pełne akcji pościgi, strzelaniny i efektowne bójki skutecznie odciągają uwagę od tych schematów.
Gwoli ścisłości: iż serial nie ma nic wspólnego z filmem z 2021 roku o tym samym tytule, czyli „Ride or Die” w reżyserii Ryuichiego Hirokiego. Ani z komiksem sieciowym. W polskim przekładzie nowy obraz Amazonu występuje jako „Kumpele na zabój” i jest lekkim, komediowym akcyjniakiem, idealnym na wakacyjne wieczory.
Hannah Waddingham i zeszłoroczna zdobywczyni Oscara, Octavia Spencer, doskonale się odnajdują jako zabójczyni Judith oraz Debbie – gospodyni domowa, które dźwiga na własnych barkach nie tylko wychowanie dzieci, ale też karierę polityczną męża. Wieloletnia przyjaźń dwóch kobiet wygląda początkowo jak jednostronna transakcja, przykrywka dla podróżującej po całym świecie asasynki o pseudonimie Whiptale, która od czasu do czasu udaje zwykłą kobietę. Nie wiadomo, czy robi to dla zabawy, czy może jej „normalnym” epizodom przyświeca inny cel. O tym dowiemy się mniej więcej w tym samym momencie co Debbie, która na skutek zbiegu okoliczności odkrywa tożsamość przyjaciółki i nie może przejść z tym do porządku dziennego.
Nie ma się zresztą co jej dziwić, bo akcja gwałtownie się zagęści. W tle pojawią się podejrzane interesy męża Debbie, uwikłanego polityka (w którego irytującą postać z powodzeniem wciela się Jamie Parker), wyjaśnień zażąda albańska mafia, a na horyzoncie zamajaczy dawna partnerka Judith, niebezpieczna morderczyni o kryptonimie Redback (Sylvia Hoeks). Bohaterki zjadą pół Europy, nim odkryją wszystkie swoje tajemnice, a ich podróż wcale nie będzie wycieczką krajoznawczą all-inclusive.
Akcja skacze między różnymi krajami; zaczyna się w Londynie, a potem przenosi się do m.in. Calais, Monte Carlo czy Istanbułu (co ciekawe, zdjęcia kręcone były w Czechach, które udają wiele europejskich lokacji). Ścieżki bohaterek przetną się z różnymi ciekawymi postaciami, jak np. charyzmatyczny, chociaż zepsuty do szpiku kości Billy Donovan (w tej roli świetny Ed Skrein), poczciwy agent Jacques (Jacky Ido) czy członkami agencji, do której należy Whiptale: tajemniczym Dyrektorem (w tej roli Bill Nighy) i agentem Samem (Calam Lynch).
Mimo wielu wyrazistych postaci na ekranie, to znakomite Waddingham i Spencer grają tu pierwsze skrzypce, a reszta obsady jest na tyle przyzwoita, by im nie przeszkadzać. Posągowa Judith jest świetna, gdy przyjmuje różne tożsamości i wpada w bitewny szał, a Debbie to głos sumienia i czysty, odfiltrowany z fałszu urok. Zdarza się, iż w ekranowych duetach jedna z osób pełni funkcję mózgu operacji, a druga ją w tych działaniach wspiera (będąc nierzadko sercem albo i sumieniem akcji). W „Kumpelach na zabój” twórcy bawią się tym klasycznym układem, zaskakując tym, iż to niepozorna Debbie podejmuje ryzykowne decyzje, a zabójczyni Judith pokazuje swoją kruchą emocjonalnie stronę.
„Kumpele na zabój” to prosta i sprawnie napisana opowieść, która niestety nie unika fabularnych banałów. Nietrudno dostrzec w niej dobrze znane klisze kina szpiegowskiego oraz ograne motywy przedstawione bez większej świeżości. Agent nie może pozwolić sobie na emocjonalne zaangażowanie, politycy okazują się cyniczni i uwikłani w nieczyste interesy, czarne charaktery są bez wyjątku złe, a bohaterowie pozytywni – nieskazitelnie honorowi. Na szczęście dynamiczne tempo, pełne akcji pościgi, strzelaniny i efektowne bójki skutecznie odciągają uwagę od tych schematów.












![Uprzykrzali ci rozgrywkę? Spróbuj rozpoznać największych złoli w grach [QUIZ]](https://i.iplsc.com/-/000N49V1G5CAE7SG-C461.jpg)
