Dubioza kolektiv: „Mówienie w piosenkach o sprawach bieżących jest dla nas naturalne” #wywiad

rockmetalnews.pl 10 godzin temu

Dubioza kolektiv to w tej chwili jeden najpopularniejszych zespołów pochodzących z Bośni i Hercegowiny. Grupa zdobyła rozgłos na arenie międzynarodowej, a także ogromną sympatię polskich fanów. O śpiewaniu w ojczystym języku, tematyce tekstów, muzyce Rage Against The Machine i Eurowizji opowiedział nam współzałożyciel zespołu, Brano Jakubović.

Moje pierwsze pytanie dotyczy genezy Dubioza kolektiv. Powstaliście w 2003 roku. Jak wyglądały wasze początki?

Brano: To bardzo skomplikowane, ponieważ powstaliśmy z dwóch zespołów, które się rozpadły i z nich powstało Dubioza kolektiv. Ciekawostką jest to, iż połowa zespołu pochodziła z Zenicy, miasta w północnej Bośni, a połowa z Sarajewa, a potem dołączyło do nas kilku innych ludzi z innych krajów, więc teraz jesteśmy swego rodzaju byłą jugosłowiańską grupą złożoną z ludzi z różnych stron.

Na początku kariery pisaliście teksty w języku angielskim, a od albumu „Firma Ilegal” tworzycie je w swoim ojczystym języku, czyli bośniackim. Co spowodowało tę zmianę?

Widzę, iż odrobiłeś sporo pracy domowej (śmiech). Nie wiem, nie zastanawialiśmy się nad tym za bardzo. Pierwsze dwa albumy nagraliśmy bardzo szybko, w ciągu dwóch lat i wybraliśmy angielski, bo chyba pomyśleliśmy, iż nasz język jest jednym z tych mało znanych. Mówi nim tylko 20 milionów ludzi, więc chcieliśmy użyć angielskiego, aby rozszerzyć zasięgi zespołu. A potem nadszedł rok 2008 i w Sarajewie miały miejsce wielkie protesty, więc postanowiliśmy stworzyć jedną piosenkę, aby wesprzeć tę sprawę polityczną. Nagraliśmy peirwszy utwór po bośniacku zatytułowany „Dosta” co oznacza „Dosyć”. To wtedy zdaliśmy sobie sprawę, iż potrafimy pisać po bośniacku i iż to działa, więc kontynuowaliśmy ten proces i tak powstał album „Firma Ilegal”.

Moim zdaniem bośniacki to bardzo śpiewny język. I bardzo melodyjny.

Na początku cała muzyka, której słuchaliśmy, była zagraniczna. Więc myśleliśmy w ten sposób, ale potem odkryliśmy, iż o wiele lepiej i ciekawiej jest pisać w naszym ojczystym języku. I oczywiście, zmieniliśmy wszystkie piosenki po angielsku na ten bardzo hardkorowy wschodnioeuropejski akcent, którym teraz mówię, bo bardzo lubię to robić.
Nie lubię brzmieć jak Brytyjczyk czy Amerykanin.

Wasze teksty najczęściej poruszają kwestie społeczne i polityczne. Czy jest jakaś konkretna kwestia, która interesuje was najbardziej?

Tak, ale oczywiście nie tylko. Próbujemy pisać o wielu rzeczach, ale faktycznie większość z nich dotyczy polityki lub spraw społecznych. Chyba żyjemy w czasach, gdy śpiewanie tylko o miłości byłoby bardzo głupie. Dlatego mówienie w piosenkach o sprawach bieżących jest dla nas naturalne.

Jestem bardzo ciekaw waszych strojów scenicznych, które kojarzą się wprost ze strojami piłkarskimi. Skąd się wzięły?

Zgadza się. To faktycznie są stroje piłkarskie, które sami zaprojektowaliśmy. To było chyba jakieś 15 lat temu. Chcieliśmy zaprezentować się jako kolektyw, jako klub ośmiu równych sobie osób na scenie. Stroje piłkarskie były wręcz idealne do tego, co chcieliśmy przekazać.

A masz jakiś ulubiony klub piłkarski?

Zawsze lubię i wspieram outsiderów. Jest jeden mały klub piłkarski w mojej okolicy, którego jestem kibicem. Podczas Mistrzostw Świata zawsze wspieram mniejsze kraje. Nigdy nie kibicuję Niemcom, Anglii czy Brazylii. Lubię małe kraje i zawsze z zainteresowaniem patrzę na przykład na kraje afrykańskie czy z Europy Wschodniej. I oczywiście zawsze kibicuję krajom byłej Jugosławii, niezależnie od tego z kim grają.

Moje następne pytanie dotyczy waszego singla „ f.u.c.k.y.o.u.”. To bardzo mocny utwór z konkretnym przekazem. Jak powstał?

Kiedyś przeglądałem Youtube i trafiłem na palestyńską piosenkę, która mi się spodobała. Wziąłem z niej sampla, zmodyfikowałem i w pięć minut powstał beat. Byłem bardzo zaintrygowany tym, co powstało i zacząłem pisać tekst. Mieliśmy gotową piosenkę w 10 minut i celowo nadaliśmy jej taką nazwę, bez żadnych kalkulacji. Oczywiście została ocenzurowana we wszystkich mediach społecznościowych i na Youtube. Nigdy nie spodziewaliśmy się, iż ta piosenka będzie szeroko promowana. Nie przeszkadza nam to. Właśnie dlatego motyw przewodni utworu jest właśnie taki. Dlatego nazwaliśmy ją „f.u.c.k.y.o.u”.

W tym utworze słychać duży wpływ Rage Against The Machine. Jak istotny jest to dla ciebie zespół?

Bardzo ważny. Wpływy w tej piosence są wręcz dosłowne, bo pojawia się tam fragment ich tekstu. Chcieliśmy też pokazać jak bardzo podziwiamy Rage Against The Machine. Dorastaliśmy słuchając tego zespołu. Podczas wojny w Bośni, w 1992 roku, ktoś zdobył ich kasetę od żołnierzy ONZ lub kogoś innego. Mieszkałem wtedy w oblężonym Sarajewie. Nie docierały do nas żadne informacje. Bardzo trudno było zdobyć nową muzykę czy cokolwiek. Ale dowiedzieliśmy się, iż ktoś ma tę kasetę. Nie mieliśmy oczywiście pojęcia kim jest Rage Against The Machnie, a nagranie krążyło po mieście i wszyscy robili jej kopie. To była jedna z najlepszych promocji zespołu jakie widziałem w życiu. Oczywiście, w Sarajewie nie było prądu, ale istniał mały klub w piwnicy, który miał akumulatory z ciężarówek, więc puszczali muzykę przez głośniki. Słuchaliśmy jej przez ponad rok na okrągło. Mogę powiedzieć, iż ten pierwszy album Rage Against The Machine, ta kaseta, uratowała wiele ludzkich istnień w tamtym okresie. Uratowała nasze umysły, bo było to coś, w co mogliśmy się zaangażować.

Wow, niesamowita historia, naprawdę. Moje kolejne pytanie dotyczy akcji w którą się zaangażowaliście kilka lat temu. Chodzi o kampanię na rzecz nieobecności Bośni i Hercegowiny oraz innych państw bałkańskich w Konkursie Piosenki Eurowizji. Reprezentowaliście fikcyjne państwo – Apsurdistan.

Tak. Zrobiliśmy to w formie żartu. Chodzi o to, iż Bośnia i Hercegowina przez cały czas nie są częścią Unii Europejskiej. Myślę, iż zasługujemy na to, aby być wśród innych państw członkowskich, ale polityka to polityka. Więc jedyny moment, który spędzamy wśród państw UE to trzy minuty na Konkursie Piosenki Eurowizja. Od dziesięciu lat jednak Bośnia i Hercegowina nie bierze w nim udziału ze względu na brak pieniędzy na telewizję publiczną. Z roku na rok rośnie też liczba krajów, które nie mają pieniędzy, aby wziąć udział w tym głupim konkursie. Dlatego dwa lata temu postanowiliśmy zorganizować kampanię, dzięki której Dubioza kolektiv może reprezentować wszystkie kraje, które są niereprezentowane. Napisaliśmy więc do EBU, Rady Konkursu Piosenki Eurowizji, poprosiliśmy o trzy minuty w czasie głosowania i zebraliśmy około stu tysięcy głosów. Wysłaliśmy je do nich i oczywiście nigdy nie odpowiedzieli.

Moim zdaniem Eurowizja to bardzo kontrowersyjne wydarzenie.

Dla mnie to po prostu głupi konkurs z mnóstwem gównianej muzyki w którym jest za dużo polityki.

Gdybyś miał polecić jeden z albumów Dubioza kolektiv komuś, kto nie zna tego zespołu, aby mógł rozpocząć swoją przygodę z waszą muzyką, który byś wybrał?

Mogę polecić dwa, bo to zależy od tego, jakim językiem mówisz. jeżeli mówisz jednym z języków byłej Jugosławii, takim jak chorwacki, serbski lub bośniacki, poleciłbym album „Apsurdistan”. jeżeli jesteś rozumiesz angielski, to poleciłbym, jak sądzę, „Happy Machine”.

Czerpiecie z wielu muzycznych źródeł. W Twoich utworach słyszę rock, punk, reggae, ska, dub, muzykę alternatywną i wiele innych. Chciałbym jednak zapytać, czy w jakiś sposób inspirowały was jugosłowiańskie zespoły rockowe z lat 70-tych, na przykład Bijelo dugme?

Oczywiście jesteśmy pod silnym wpływem jugosłowiańskiej muzyki rockowej, ponieważ myślę, iż w Jugosławii mieliśmy bardzo dobrą scenę rockową i alternatywną i wiele się od nich uczymy. Tak, jest, był duży wpływ, szczególnie w tekstach, które piszemy w języku bośniackim.

Jeden z najsłynniejszych bośniackich muzyków, Goran Bregović, jest bardzo popularny w Polsce.

Tak, byłem tym bardzo zaskoczony. Kiedy zaczęliśmy grać w Polsce jakieś 15 lat temu i od tamtej pory regularnie do niej wracamy, bo uwielbiamy grać w waszym kraju. Myślę, iż Polacy, bez podlizywania się, to jedna z najlepszych publiczności, jaką można znaleźć w Europie, a także bardzo dobre i duże festiwale, które lubię. Goran Bregović był chyba pierwszym muzykiem, który znalazł sposób na prezentowanie tradycyjnej muzyki bałkańskiej reszcie świata. Dał nam więc wskazówki i pokazał, jak możemy coś takiego zrobić. Oczywiście nasza muzyka jest trochę inna, ale jest w niej też trochę elementów tradycyjnej muzyki bałkańskiej, oprócz wszystkiego, o czym wcześniej wspomniałeś. Więc muzycy tacy jak Goran bardzo nam pomogli. Byłem też bardzo zaskoczony, gdy dowiedziałem się, iż w czasach komunizmu, w latach 70. i 80., Polacy słuchali dużo jugosłowiańskiego rocka, bo, jak sądzę, importowali muzykę z bloku wschodniego albo miało to jakieś polityczne powiązania. Wiele osób zna więc wszystkie te stare jugosłowiańskie zespoły rockowe, takie jak Parni Valjak, Bijelo dugme, Bajaga, czy wielu innych artystów. Znajduję też kompilacje jugosłowiańskiego rocka tłumaczone i śpiewane przez polskich artystów.

W końcu my i wy jesteśmy Słowianami.

Tak, ale Jugosławia była małym krajem w porównaniu z Polską. Zacząłem grać w krajach Europy Wschodniej i stałem się fanem tamtej muzyki. Nie znałem muzyki z takich państw jak Rumunia, Bułgaria, Polska, Węgry. Nauczyłem się więc podróżować i grać. Poznałem wiele zespołów i sporo sceny muzycznej tych krajów. Stałem się fanem wielu, wielu zespołów, których nazw czasami choćby nie potrafię wymówić.

Jedno z moich ostatnich pytań do ciebie: jakie są plany Dubioza kolektiv na 2026 rok?

Właśnie kończymy i przygotowujemy produkcję nowej muzyki, więc w 2026 roku ukaże się coś nowego. Myślę, iż 80 lub 90 procent trasy jest już zaplanowane. Więc w tym roku znowu będzie dużo koncertów. A pierwsza część trasy to Czechy i Polska, do których bardzo się cieszę, iż mogę wrócić, bo jak już wspomniałem, jesteśmy stałymi bywalcami w waszym kraju i naprawdę lubię tam grać.

Gdybyś mógł coś powiedzieć naszemu współczesnemu i bardzo skomplikowanemu światu, co by to było?

Chyba nie potrafię na to odpowiedzieć, bo wszyscy my, wszyscy normalni ludzie na świecie, robiliśmy to tak wiele razy, iż stało się to bezcelowe i nie ma już mocy w słowach takich jak pokój, miłość, jedność, czy cokolwiek w tym rodzaju, wiesz, choćby wojna. Mówiliśmy o wojnie tyle razy, iż nikt choćby nie reaguje na tego typu słowa. Po prostu stały się one codziennymi słowami, które powtarza się tysiące razy. Wiesz, każdego dnia widzisz setki ludzi proszących polityków o zaprzestanie wojny. To po prostu nic już nie znaczy. Myślę, iż powinniśmy znaleźć nowe słowa na to, które powinny być mocniejsze lub głośniejsze.

Ok, to wszystko. Bardzo dziękuję za poświęcony czas. Życzę wszystkiego najlepszego i powodzenia w trasie.

Dziękuję bardzo.

Rozmawiał: Michał Drab

Idź do oryginalnego materiału