Dramat "króla telewizji". "Jeśli nieszczęścia chodzą parami, tutaj musi być ich kilkanaście"
Zdjęcie: Fabrizio Gifuni w serialu Portobello
17 czerwca 1983 r. policja puka do drzwi Enzo Tortory, włoskiej ikony i supergwiazdy pewnego programu telewizyjnego. "Idziesz z nami" — mówią mu, czemu Tortora nie dowierza — w końcu nie zrobił nic złego. Jak się później okaże, Tortora zostaje posądzony o współpracę z Camorrą, włoską mafią. Od tego czasu jego życie nie będzie takie samo — ta historia wydarzyła się naprawdę i to właśnie o niej opowiada pierwsza włoska produkcja HBO — "Portobello".




