Jak informuje serwis „Super Express”, zamiast wdawać się w internetowe przepychanki i odpowiadać na kolejne obraźliwe komentarze, Dorota Wellman postawiła na działanie, którego mało kto mógłby się spodziewać. Dziennikarka postanowiła osobiście zmierzyć się z autorem hejtu i pojawiła się w jego miejscu pracy. To, co wydarzyło się podczas tego spotkania, przerosło wszelkie oczekiwania — emocje wzięły górę, a sam mężczyzna przyznał później, iż „w życiu nikt mnie tak nie przepraszał”.
Dorota Wellman znalazła sposób na hejterów
Dorota Wellman od lat przyzwyczajona jest do życia w świetle kamer i równie intensywnej obecności w sieci. Jako jedna z prowadzących „Dzień Dobry TVN” regularnie mierzy się z opiniami widzów — nie zawsze przychylnymi. Choć sama wielokrotnie podkreślała, iż internetowe komentarze potrafi traktować z dystansem, tym razem postanowiła zareagować w sposób, którego nikt się nie spodziewał.
Jak ujawniła w rozmowie z Karolem Paciorkiem, dziennikarka postanowiła odnaleźć osobę, która od dłuższego czasu publikowała w sieci obraźliwe treści na jej temat. Zamiast wdawać się w kolejną internetową wymianę zdań, zdecydowała się na bezpośrednie spotkanie — i to w miejscu pracy hejtera.
Według relacji Wellman, nie był to spontaniczny impuls, ale przemyślany krok. Gdy stanęła twarzą w twarz z mężczyzną, poprosiła go, by powtórzył jej w oczy to, co wcześniej pisał w internecie. Dodatkowo przyniosła wydruki jego komentarzy, które pokazała nie tylko jemu, ale również osobom znajdującym się w jego otoczeniu.
Były przeprosiny
Spotkanie gwałtownie przybrało nieoczekiwany obrót. Pewność siebie, którą autor obraźliwych wpisów prezentował w sieci, w rzeczywistości wyraźnie osłabła. Jak wspominała dziennikarka, rozmowa przerodziła się w emocjonalną konfrontację, podczas której mężczyzna miał się rozpłakać i przeprosić ją za swoje słowa. „W życiu nikt mnie tak nie przepraszał” — przyznała Wellman.
Cała sytuacja stała się dla niej nie tylko osobistą reakcją na hejt, ale też mocnym sygnałem, iż anonimowość w internecie bywa złudna. Dziennikarka podkreśliła, iż czasem dopiero bezpośrednie spotkanie uświadamia skalę konsekwencji słów wypowiadanych w sieci.
Historia Wellman gwałtownie obiegła media, wywołując dyskusję o granicach internetowej krytyki i odpowiedzialności za publikowane treści.




