Wróciłem sobie dzisiaj na odtrutkę po kolejnej sesji z Adramelchem i ło kurwa, ależ to ciągle żre. Na pewno na żyzność gleby moich oczekiwań i pragnień wpływ miało to, iż potrzebowałem gęstej, obmierzłej, psychopatycznej i stutonowej muzyki, co nie zmienia faktu, iż
Grób Starożytnego Króla to czołówka płyt z funeral doomem. Wykurwiste, chore napierdalanie w żółwim tempie, pełne tak pożądanej opresji i choroby i pełne złego, nienawistnego klimatu. Demka nie znam, nigdy go nie słuchałem ani nie szukałem, ale duża płyta to cios.
Statystyki: autor: DiabelskiDom — 3 min. temu