No i tu mnie zaskoczyli. Spodziewałem się raczej dalszego ciągu
"Age of Aquarius", a
"Venceremos" poszło trochę w bok — jest ciężej, żywiej i momentami zwyczajnie bardziej zadziornie. Dalej wiadomo, iż to Villagersi, bo folkowy klimat i ich charakterystyczne granie nigdzie nie zniknęły, ale dochodzi więcej elektroniki, mocniejszego riffu i chwilami taki Kyussowo-Sabbathowy posmak.
iframe
"Home",
"The Ruiner" i prawie dwunastominutowe
"Here and Now" na razie robią mi największą robotę. Całość ma ponad godzinę, ale póki co nie czuję, żeby się specjalnie dłużyła.
Statystyki: autor: Szajtan — godzinę temu