Donosiciel z kamerką czy bohater naszych ulic? "Konfitura" kontra kierowcy

polsatnews.pl 2 godzin temu

Bohater czy szukający rozgłosu internetowy troll? To pytanie wraca przy każdej okazji, gdy w sieci pojawia się kolejny film z udziałem "Konfitury". Maksym Szewczuk jest tam, gdzie często brakuje straży miejskiej czy policji. Sygnalista? Egzekutor? A może reżyser scen rozgrywających się na naszych chodnikach i drogach? Materiał "Państwa w Państwie".

"Państwo w Państwie"
"Konfitura", bohater materiału w "Państwo w Państwie"

W ostatnich tygodniach poruszenie wywołał film ze znaną celebrytką, która zaparkowała auto w miejscu do tego nieprzeznaczonym, by zaprowadzić dziecko do szkoły. - Ja jestem reakcją na to, co już się zadziało - tłumaczy "Konfitura".

Gdy ktoś kolejny raz wjeżdża na chodnik, za nic mając przepisy, youtuber pilnuje, by taka osoba poniosła konsekwencje swoich działań. Tak przynajmniej zdaje się to wyglądać na pierwszy rzut oka. Na opublikowanych nagraniach widać m.in. sceny gdy kierowcy utrudniają przechodniom życie, parkując na chodnikach. Tym samym, mogą także powodować zagrożenie.

ZOBACZ: Fala donosów do skarbówki. 70 proc. zgłoszeń ma jeden powód

I tak to często wygląda na filmach, które zamieszcza Konfitura. Między nagraniami ludzi, którzy są bohaterami jego interwencji, a filmami, które publikuje, istnieje cienka granica, gdzie ciężko ustalić, kto jest sprawcą wykroczenia, czy może uczestniczy w jakiegoś rodzaju eksperymencie społecznym? Wszak z ust bohaterów nagrań często padają stwierdzenia, iż nie mieli wyjścia, by postąpić inaczej niż nagiąć prawo. Wskazują przy tym na złą organizację ruchu i brak miejsc postojowych.

- Te metody są jednak przemocowe. Przemoc nie jest metodą zmiany zachowania, a jest czymś, co w łatwy sposób doprowadza do eskalacji, do niekontrolowanych zachowań - mówi dr Dorota Kobylińska, psycholog z Uniwersytetu Warszawskiego. Szewczuk powtarza, iż nie atakuje ludzi, tylko piętnuje ich zachowanie, iż części nagrań w ogóle nie publikuje.

Bohater czy prowokator? Kontrowersje wokół działań "Konfitury"

Zgłasza jednak ludzi na policję, utrzymuje się z YouTube’a i pensji żony. On sam ucieka jednak od łatki "donosiciela". Podkreśla, iż nie odczuwa z tego satysfakcji. Jego krytycy podnoszą, iż celem działań "Konfitury" nie jest poprawa sytuacji na ulicach, tylko monetyzowanie treści opierających się na cudzym stresie i hejcie. Z kolei fanów "chodnikowego mściciela" to nie obchodzi - ustawiają się w kolejce po zdjęcie, dziękują za dobrą robotę, pytają, kiedy będzie kolejny film.

Najciekawsze zaś jest pytanie, gdzie w tym wszystkim jest policja i straż miejska. Czy porządek na ulicach zależy od człowieka z kamerą, czy od dyżurnego na komendzie lub patrolu terenowego? - Sam autor przyznaje, iż ma pełną świadomość, iż aranżowane w wielu sytuacjach okoliczności wymykają się spod kontroli - komentuje podkom. Jacek Wiśniewski z Komendy Stołecznej Policji.

Gdzie leży granica obywatelskiej interwencji? Czy złamanie przepisów przez kierowcę automatycznie daje prawo, by samozwańczy strażnicy też je łamali "w imię wyższego dobra"?

Na te oraz szereg innych pytań Przemysław Talkowski wraz z zaproszonymi gośćmi postara się odpowiedzieć w najbliższym programie "Państwo w Państwie", już w niedzielę o godz. 19:30 na antenie Telewizji Polsat. Reportaż Leszka Dawidowicza.

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: Napięcia w PiS. Leszek Miller: To nie Morawiecki jest największym problemem
Idź do oryginalnego materiału