„Dom Lalek” inaczej. Teatr pamięci, emocji i niejednoznacznych wyborów w nowej premierze Teatru Polskiego

codziennypoznan.pl 2 godzin temu

– „Zmieniamy rzeczywistość na rzeczywistość pamięci i przyglądamy się, jak zdarzenia, które wydarzyły się w dramacie Ibsena, mogły zostać zapamiętane przez jego świadków. Opowiadamy nie tylko o samym geście emancypacji Nory Helmer, ale także o jego koszcie dla pozostałych domowników” – mówił reżyser.

Nowa inscenizacja przenosi akcent z linearnej opowieści o małżeńskim konflikcie w stronę emocjonalnych śladów, jakie pozostają po rodzinnych decyzjach. Pyrczak podkreślał, iż spektakl dotyka tematów szczególnie aktualnych we współczesnym świecie.

– „W dzisiejszych czasach, w których ilość małżeństw spada, a ilość rozwodów wzrasta, jesteśmy w dobie przemian systemowych, które dla wielu osób mogą być dosyć tragiczne w skutkach” – zauważył.

Choć punkt wyjścia pozostaje wierny Ibsenowi, twórcy sięgają po nowoczesne narzędzia interpretacyjne.

– „Do Ibsena podchodzimy z należytym szacunkiem. Staramy się dokonać delikatnych zmian na tekście, które służą jego organicznej wymowie na dzisiejsze czasy” – wyjaśniał Pyrczak.

Reżyser przyznał też, iż w konstrukcji spektaklu inspiruje się filozofią Jacques’a Derridy i dekonstruktywizmem, gdzie znaczenia nie są stałe, ale przesuwają się w czasie.

– „Kiedyś słowa Nory znaczyły coś innego, coś znaczyły dla jej ośmioletnich dzieci, a co innego te same słowa będą znaczyć dwadzieścia lat później” – mówił.

Jak dodał, właśnie te przesunięcia znaczeń i pamięci są dla niego najbardziej interesujące.

Szczególne miejsce w spektaklu zajmuje zmysłowy wymiar wspomnień: zapachy, emocje, ślady dawnych zdarzeń.

– „Nie chodzi o zapach tu i teraz, tylko o to, co ten zapach po sobie pozostawił. Jak spalona kolacja może po latach wciąż unosić się w powietrzu, gdy wchodzimy do pomieszczenia. Jak silna impresja psychosomatyczna zostaje z nami na całe życie” – tłumaczył reżyser.

Twórcy nie proponują widzom prostych odpowiedzi ani jednoznacznych ocen. – „To nie jest poradnik, tylko teatr” – podkreślił Pyrczak, gdy padło pytanie o edukacyjny wymiar spektaklu. Jego zdaniem największą siłą sceny jest możliwość konfrontacji z trudnymi emocjami.

– „Może zobaczymy czyjąś inną perspektywę i okażemy jej więcej wyrozumiałości. Może zobaczymy coś, czego wstydzimy się w sobie, i przestaniemy czuć się w tym wszystkim samotni” – mówił.

Jednym z głównych tematów inscenizacji są długofalowe skutki decyzji dorosłych dla dzieci. Reżyser nawiązał do własnych doświadczeń rodzinnych.

– „Inaczej traktowałem osoby, które utożsamiałem z powodem nieszczęśliwych zdarzeń, a inaczej tych, które zdawały mi się obrońcami starego porządku. Dorastanie pozwala zrozumieć, iż nasz początkowy ogląd sytuacji nie był tak niepodważalny, jak nam się wydawało” – przyznał.

Rzeczywistość sceniczna nie jest jednoznacznie osadzona w jednym czasie.

– „Ten czas jest zaburzony i zmienia się dynamicznie. Dla mnie realistycznym czasem zdarzeń jest napięcie między początkiem lat dwutysięcznych a rokiem 2020” – tłumaczył Pyrczak, dodając, iż pamięć dzieci potrafi zamieniać niedawną przeszłość w „epokowe czasy”.

Zapytany o to, z czym chciałby zostawić widzów po spektaklu, odpowiedział bez wahania:

– „Chciałbym zostawić widza z refleksją. Nie robię teatru, który daje gotowe odpowiedzi. Teatr jest najpiękniejszy w momencie, w którym zgadzamy się, iż się nie zgadzamy. Do tej pięknej niezgody chciałbym zaprosić widzów”.

Premiera „Domu Lalek” odbędzie się w piątek w Teatrze Polskim w Poznaniu. Jak zapowiada reżyser, będzie to spotkanie z klasyką, która w nowym świetle opowiada o pamięci, odpowiedzialności i cenie wyborów – tematach równie aktualnych dziś, jak w czasach Ibsena.

Idź do oryginalnego materiału