Dole i niedole Dolly Parton. Łączyła podzieloną Amerykę. Żegnali ją Trump i Taylor Swift | Dolly z niedoli

polityka.pl 5 godzin temu
Zdjęcie: Abaca Press / Forum


Dlaczego nie trzeba było lubić country, żeby na zawsze pokochać Dolly Parton. Zmarłą 25 sierpnia Dolly Parton żegnała cała Ameryka. Nie ma w tym zdaniu cienia przesady, bo Hillary Clinton wspominała jej dobre serce, a Donald Trump nakazał opuszczenie do połowy masztu flag w budynkach publicznych na cały tydzień. 10 lat temu, kiedy stanęli przeciwko sobie w ostrej kampanii, obie połówki podzielonej Ameryki obserwowały m.in. właśnie Parton – czy ważniejsze będzie dla gwiazdy country wychowanie na konserwatywnym Południu, czy jednak wspieranie walki kobiet o samostanowienie. Wykręciła się po raz kolejny od odpowiedzi, żartując, iż niezależnie od tego, kto wygra, kraj będzie obserwować szczególną odmianę huśtawki nastrojów, czyli zespół napięcia prezydenckiego.

U nas ten stopień zaufania społecznego do autorki „Jolene” był czymś mniej ważnym. Przesłaniała to prosta, przez wielu odrzucana konwencja country oraz postać Dolly – niemal elvisowska – z burzą włosów, cekinami i sztuczną biżuterią. A wreszcie charakterystyczną figurą, przedmiotem niezliczonych żartów (włącznie z gestem naukowców, którzy słynnej owcy, sklonowanej z komórki wymienia, nadali imię Dolly). Sama Parton musiała je znosić i odnosić się do nich przez całe życie. „Skąd wiem, co myśli mężczyzna, który ze mną rozmawia? Po tym, gdzie biegnie jego wzrok” – mawiała. „A dlaczego zawsze miałam małe stopy? Bo w cieniu nic nie rośnie”.

Czytaj też: Gdy nie ma już z nami Dolly Parton, okazuje się, jak bardzo niedoceniana bywała jej obecność

Brzmisz jak mysz

Za tym luzem, dystansem i sztucznym wizerunkiem kryły się losy: prawdziwe i wyboiste.

Idź do oryginalnego materiału