Doda to zdecydowanie jedna z najbardziej charakternych polskich artystek. Trudno przejść obok niej obojętnie. Wywołuje w ludziach skrajne emocje. Nic dziwnego, iż powstał serial dokumentalny, który stara się nieco przybliżyć prawdziwy obraz wokalistki. Czy dowiedzieliśmy się czegoś nowego o Dodzie, a przede wszystkim czy możemy w produkcji zobaczyć jej prawdziwą twarz?
Doda to trzy odcinki serialu skupiającego się wokół kariery i życia Doroty Rabczewskiej. Skandale i prowokacje są tutaj na porządku dziennym, a całość porównałabym do zlepku artykułów z magazynów i portali plotkarskich, uzupełnionych o komentarz naczelnej królowej polskiego showbiznesu. o ile więc liczyliście na to, iż dokument pozwoli wam się zbliżyć do Dody i towarzyszyć jej w codziennych chwilach, to niestety w tej produkcji tego nie doświadczycie. Przez to całość wydaje się bezpiecznie kontrolowana przez główną zainteresowaną. Podczas pokazu premierowego sama artystka przyznała, iż tylko momentami udało jej się chociaż trochę odsłonić maskę, którą nieustannie nosi.
Zobacz również: Szczęsny – recenzja filmu. Szczerze o sobie
Podobny komentarz otrzymujemy od Elizy Kubarskiej, reżyserki serialu. Kobieta potwierdza, iż podczas kręcenia próbowała się przebić przez mur, którym otoczyła się Doda i iż finalnie nie do końca jej się to udało. Oczywiście całość została zgrabnie przyozdobiona historią, iż Rabczewska wiele razy została przez ludzi okropnie skrzywdzona. Oglądając Dodę nie da się odrzucić od siebie myśli, iż widzimy wyreżyserowany produkt wokalistki, w którym nie ma miejsca na wysłuchanie drugiej strony. A szkoda, bo zamiast autentycznego portretu jednej z najbardziej charakterystycznych polskich artystek, otrzymaliśmy pomnik. Teoretycznie trudne tematy są poruszane, ale dość pobieżnie, a najbardziej niewygodne rzeczy są po prostu w dokumencie przemilczane.
Dochodzimy tym samym do pytania kto adekwatnie jest targetem tej produkcji. Doda raczej nie dostarczy fanom wielu nowych informacji. Są to zaledwie smaczki, jak pamiętnik z nastoletnich lat czy archiwalne nagrania oraz zdjęcia. Z kolei przeciętny Kowalski, nie znając perypetii Rabczewskiej, może się w tym zwyczajnie pogubić. Serial skacze z tematu na temat i bawi się chronologią. Jak wspomniałam wyżej, zabrakło również wysłuchania drugiej strony. Artystka bezlitośnie rozprawia się ze swoimi byłymi, ukazując zaledwie jedną stronę medalu. Nie twierdzę, iż nie została skrzywdzona czy zdradzona, ale uważam, iż w relacjach warto jest posłuchać historii zarówno jednej, jak i drugiej strony. Ponadto często takie konfrontacje bywają oczyszczające.
Zobacz również: Ołowiane dzieci – recenzja serialu. „Zwariowana lekarka” vs system
Kadr z serialu DodaJak miałam dziesięć lat byłam ogromną fanką Dody i zespołu Virgin. Oglądałam Rabczewską w Barze, oczywiście nie rozumiejąc, co tak naprawdę ona tam odstawia. Pamiętam za to, iż zawsze imponowała mi jej pewność siebie oraz to, iż nie dała nikomu sobą pomiatać. Ostatnie słowo zawsze należało do niej. Podczas oglądania serialu Doda poczułam tak ogromny atak nostalgii, iż bywały momenty, w których miałam ochotę wstać, zacząć skakać i wyśpiewywać refren Dżagi. Swoją drogą również dość zabawne jest jak wyobrażam sobie dziesięcioletnią siebie śpiewającą: „mówią mi: jesteś kimś! Możesz mieć każdego, bo fajna dżaga z ciebie jest!„.
Wracając do meritum i zlepiając ze sobą ostatnie dwa akapity… Jako dziecięca fanka Dody dość łatwo orientowałam się w tym, co się dzieje w początkach jej kariery. Fragmentaryczność i skakanie po kolejnych skandalach i wydarzeniach z życia wokalistki w serialu były dla mnie dobrze przyswajalne, bo po pierwsze odblokowywały wspomnienia, a po drugie jako czytelniczka Bravo bardzo dobrze orientowałam się w temacie. Początki kariery otrzymały też w dokumencie zdecydowanie najwięcej przestrzeni. Kiedy doszliśmy do rozpadu Virgin i nowszej historii Rabczewskiej, całkowicie zaczęłam się gubić w perypetiach głównej bohaterki. O co chodzi z Emilem 1 i Emilem 2? Jak to jeden zaatakował drugiego? Serial rzuca hasłami i nagłówkami, Doda coś komentuje, ale brakuje wytłumaczenia kontekstu dla kogoś kto nie jest stałym czytelnikiem Pudelka.
Zobacz również: Wonder Man – recenzja serialu. Mniej supermocy, więcej człowieka
Kadr z serialu DodaSerial Doda ma w sobie jeden dodatkowy element, który jest tak naprawdę w tym wszystkim ciekawszy niż sama bohaterka. Na przykładzie Rabczewskiej, na przestrzeni lat, możemy obserwować jak bardzo zmieniły się media w Polsce. Głupie i żenujące pytania dziennikarzy na początku lat dwutysięcznych wywoływały we mnie ciary zażenowania. Doda stała się też twarzą emancypacji seksualnej kobiet, o czym w dokumencie opowiadała Karolina Korwin-Piotrkowska. Seksualność kobiet jeszcze dwadzieścia lat temu była w naszym kraju dużo większym tematem tabu niż teraz. Wydawała się czymś egzotycznym, a przede wszystkim czymś o czym nie powinno się mówić głośno. Nic dziwnego, iż Doda ze swoją hiperseksualnością była absolutnym fenomenem. Dla mediów to była istna pożywka, a oczernianie wokalistki stało się niemal sportem narodowym.
Ten zlepek wydarzeń i skandali tworzy dziwną papkę, którą mimo wszystko przystępnie się wchłania. Zabrakło mi jednak w Dodzie jakiegoś punktu kulminacyjnego czy finału. Czegoś co podkreśli o czym jest ten film. Bo z jednej strony mamy tu historię polskiego showbiznesu w pigułce oraz spojrzenie na rozwój mediów, a z drugiej miks wydarzeń z życia Dody. Obraz kobiety silnej i niezależnej, która kocha fanów i muzykę przerywany jest łzami, buntem, samotnością oraz twierdzeniami, iż po każdym koncercie artystka przechodzi psychiczne piekło. Dostajemy więc dwie bajki Dody, w których się mota i chyba sama do końca nie wie, w której wolałaby zostać. I o której chciałaby finalnie opowiedzieć.
Fot. główna: materiały prasowe Prime Video












![POWIAT BOCHEŃSKI. Do 20 marca terenie powiatu bocheńskiego trwać będzie kwalifikacja wojskowa [ZDJĘCIA]](https://bochniazbliska.pl/wp-content/uploads/2026/02/635124419_1330041582498828_4463122790952385974_n-1.jpg)

