Od kilku tygodni Doda z pełnym zaangażowaniem walczy o życie zwierząt w patoschroniskach. Dzięki interwencji i nagłośnieniu problemu przez wokalistkę zamknięto dwa takie miejsca, ale jest to zaledwie wierzchołek góry lodowej. 1 lutego Doda pojawiła się w "Dzień dobry TVN" i zaapelowała do społeczeństwa o mobilizację i presję społeczną, która powinna być wywierana na polityków.
REKLAMA
Zobacz wideo Lidia Kazen zachwala TVN. Odpowiedziała na zarzuty widzów
Doda w "Dzień dobry TVN" mówiła o patoschroniskach. "Mam poczucie wewnętrznej porażki"
Doda wraz z falą pierwszych mrozów postanowiła zaangażować się w pomoc i wesprzeć schroniska w ocieplaniu bud dla psów i zakup niezbędnych materiałów. Wokalistka wykorzystała także media społecznościowe do nagłośnienia problemu i zaangażowania w pomoc swoich fanów. Jeszcze wtedy nie zdawała sobie sprawy, jakiego dokona odkrycia. Dziś otwarcie mówi, iż z bezdomności psów czerpie się jawne korzyści i właścicielom cześci schronisk zależy na tym, aby przychodził do nich "nowy towar", bo dzięki temu się wzbogacają.
W rozmowie z "Dzień dobry TVN" opowiedziała, jak wyglądają takie procedery. - To też jest szokujące, iż przedsiębiorca może stanąć do przetargu, nie mając nic kompletnie wspólnego ze zwierzętami i robić sobie z tego biznes. Nie leczyć zwierząt, nie kastrować, patrzeć, jak umierają i się męczą. Musimy jako obywatele zdawać z tego sprawę. Albo otrzymują 3 tysiące od każdego zwierzęcia albo dotację od gminy od 1 do 1,5 miliona rocznie. Nie przeznaczają ich na pomoc zwierzętom, tylko idzie to do ich kieszeni. Są fora różnych kierowników schronisk, jak obchodzić system, jak oszukiwać rząd i podatników, by zarabiać na siebie, nie na zwierzęta - opowiedziała Doda. Wokalistka przyznała, iż jest przerażona tym, co dzieje się w kraju, a także biernością środowiska politycznego, który nie robi nic, aby chronić zwierzęta i ukrócić wzbogacanie się przedsiębiorcom na ich krzywdzie.
Zamknęłam patoschroniska w tydzień, ja, piosenkarka. To jest porażka, to jest żenada. To nie jest dla mnie powód do dumy tylko bezsilność i poczucie porażki wewnętrznej. Jak mam zamknąć kolejne schroniska, jeżeli te psy nie mają gdzie się podziać
- wyznała.
Doda zwróciła się z apelem do społeczeństwa. "To dzieje się za nasze pieniądze"
W dalszej części rozmowy Doda podkreśliła, jak ważna jest społeczna mobilizacja i wywieranie presji na polityków, aby zajęli się tym tematem. Wspomniała o premierze Donaldzie Tusku, który - owszem - podjął decyzję o zamknięciu schroniska w Sobolewie, ale politycy nie zainteresowali się tym, co stanie się ze zwierzętami dalej i gdzie mają się podziać. Zaznaczyła, iż potrzebne są systemowe rozwiązania.
Musi być kontrola gmin i ogromne kary za znęcanie. Teraz ich praktycznie nie ma (...) Nie możemy doprowadzić, iż za nasze pieniądze, podatników, jest kilkadziesiąt mordowni, które nazywane są schroniskami, fermami zwierząt.
- Jest od 400 do 500 zwierząt, których nie daje się do adopcji, bo wyszłoby na jaw, iż są straszne uchybienia w nieleczeniu ich i katowaniu. Są masowe eutanazje, by na ich miejsca brać kolejne zwierzęta - podkreśliła. Doda zaapelowała także do innych popularnych ludzi ze środowiska, aby również wykorzystali swoje zasięgi i nagłaśniali ten problem.











