Doda i "rozwód kościelny". Czy celebrytka ma na niego szansę?

kobietaxl.pl 2 godzin temu

Czy może pan potwierdzić, czy taka sprawa rzeczywiście się toczy?

Nie. I choćby gdyby taka sprawa się toczyła, jako adwokat kościelny nie mógłbym tego potwierdzić ani komentować. Tajemnica zawodowa w procesach kanonicznych obowiązuje bardzo rygorystycznie. Dotyczy to zarówno celebrytów, polityków, dziennikarzy, jak i każdej innej osoby.

Mieliśmy w kancelarii sprawy osób publicznych - polityków różnych opcji, znanych dziennikarzy czy osób ze świata show-biznesu i nigdy informacje o tych procesach nie przedostały się do mediów. Uważam, iż to jedna z najważniejszych zasad mojej pracy. Proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa dotyczy najbardziej intymnych aspektów życia człowieka: relacji, seksualności, zdrowia psychicznego, historii rodzinnej. Dyskrecja nie jest dodatkiem do zawodu adwokata kościelnego - ona jest fundamentem.


To gdzie w ogóle mogłaby toczyć się taka sprawa? W którym sądzie kościelnym?

W prawie kanonicznym istnieje tzw. adekwatność sądu. Najczęściej proces prowadzi się: przed sądem miejsca zawarcia małżeństwa albo miejsca zamieszkania jednej ze stron, ewentualnie tam, gdzie trzeba zebrać większość dowodów.

Zdaje się, iż zarówno pani Rabczewska, jak też pan Stępień mieszkają w Warszawie, naturalnym forum byłby Sąd Metropolitalny Warszawski. Ale równie dobrze proces może toczyć się w sądzie diecezji, w której zawarto ślub. Tu chyba miejscem zawarcia ślubu była Hiszpania, więc jest też możliwość, aby sąd kościelny w hiszpańskiej diecezji prowadził sprawę. W praktyce często wybiera się sąd najdogodniejszy dowodowo i organizacyjnie. W tej sprawie pewnie sąd kościelny w Polsce, bo zarówno stronom, jak i świadkom łatwiej byłoby pojawiać się w sądzie diecezjalnym.


Ludzie mówią: „Doda chce unieważnić ślub”. To poprawne określenie?

Nie, zupełnie nie. W Kościele nie istnieje „rozwód kościelny” ani „unieważnienie ślubu” w sensie potocznym. Sąd kościelny nie rozwiązuje ważnie zawartego małżeństwa. On bada, czy dane małżeństwo zostało ważnie zawarte w chwili składania przysięgi. To ogromna różnica. Proces nie dotyczy tego, czy po latach małżeństwo było szczęśliwe albo czy strony się kochały. Pytanie brzmi: czy w momencie ślubu obie osoby były zdolne psychicznie i wewnętrznie do stworzenia małżeństwa rozumianego przez Kościół.


No właśnie - jakie mogłyby być podstawy prawne w takiej sprawie?

Najczęściej pojawiają się dwie grupy tytułów: niezdolność psychiczna do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich - kan. 1095 nr 3 KPK oraz wykluczenie potomstwa lub jedności - kan. 1101 § 2.

Analizując tą konkretną sprawę oraz publiczne wypowiedzi Dody i pana Stępnia można zauważyć kilka kwestii istotnych procesowo. Wyłącznie w wymiarze hipotetycznej analizy kanonistyczno-psychologicznej - można wskazać pewne zachowania i mechanizmy, które potencjalnie mogłyby mieć znaczenie procesowe przy badaniu umiejętności stworzenia trwałej wspólnoty małżeńskiej. Oczywiście nie są to dowody procesowe, ale jedynie medialne sygnały wymagające weryfikacji. Pani Rabczewska miała kilku mężów, kilku narzeczonych. Bardzo często publicznie przedstawiała partnerów jako „miłość życia”, „wyjątkowych mężczyzn”, relacje intensywne i niemal idealne. Następnie po rozpadzie związku następowała bardzo gwałtowna zmiana narracji. Można też prawdopodobnie wskazać silną emocjonalność i impulsywność relacyjna.
Wizerunek medialny Dody od lat opiera się na intensywnym przeżywaniu emocji, gwałtownych reakcjach, konfliktowości i ekspresyjności. Sama wielokrotnie mówiła o skrajnych emocjach w relacjach.

Trudność w utrzymaniu trwałej, stabilnej relacji to również cecha widoczna w relacjach medialnych. Powtarzalność burzliwych związków i małżeństw sama w sobie nie stanowi podstawy nieważności, ale procesowo może być analizowana jako pewien wzorzec funkcjonowania emocjonalnego.


Tyle aż o Dodzie? Sporo. A Emil Stępień? Czy on też mógłby być uznany za niezdolnego do ślubu na podstawie dostępnym przekazów medialnych?

Jeśli chodzi zaś o pana Emila Stępnia, widziałem medialne relacje sugerujące jakoby pojawiał się obraz relacji nacechowanej dużą nierównowagą emocjonalną, kontrolą i napięciem. Doda wielokrotnie sugerowała, iż czuła się psychicznie obciążona relacją. Pojawiają się również elementy związane z możliwymi cechy narcystycznymi lub dominującymi – to również interesowałoby sąd kościelny.

Ich małżeństwo było silnie związane ze wspólną działalnością medialno-filmową. W procesie można byłoby badać: czy relacja nie została częściowo zbudowana wokół projektu zawodowego, czy więź emocjonalna nie była wtórna wobec interesów biznesowych.

To nie jest samo w sobie podstawa nieważności, ale czasem pojawia się przy analizie autentycznej intencji małżeńskiej.

Sąd kościelny nie orzeka na podstawie plotkarskich serwisów czy Instagrama. Potrzebne są zeznania stron, świadków, dokumentacja terapeutyczna, a często również opinia biegłego psychologa lub psychiatry. Orzeka trzech sędziów i dwóch z nim przynajmniej muszą mieć tzw. pewność moralną, iż faktycznie udowodniono nieważność małżeństwa.


Czy pracoholizm albo życie celebryckie mogą być podstawą nieważności małżeństwa?

Same w sobie - nie. Kościół nie uważa, iż osoba ambitna zawodowo nie może zawrzeć ważnego małżeństwa. Natomiast czasem za pracoholizmem kryją się głębsze mechanizmy psychiczne: niezdolność do tworzenia bliskości, ucieczka od relacji, narcystyczne potrzeby podziwu, niedojrzałość emocjonalna.

I wtedy nie badamy „kariery”, tylko wpływ tych mechanizmów na zdolność stworzenia wspólnoty małżeńskiej. Wiele tutaj będzie zależało od szczegółów – co konkretnie będą zeznawali świadkowie, co wskaże biegła psycholog sądowa w swojej opinii. Opinia ta jest realizowana w oparciu o cały materiał dowodowy oraz konsultację z obiema stronami.

Czytaj także https://www.onet.pl/styl-zycia/kobietaxl/coraz-wiecej-rozwodow-a-mniej-slubow-nie-ma-juz-trwania-w-zwiazku-za-wszelka-cene/j974yb2,30bc1058


Czy zdrada automatycznie oznacza nieważność małżeństwa?

Nie. To jeden z największych mitów. choćby wielokrotna zdrada sama w sobie nie oznacza nieważności małżeństwa. Proces kanoniczny bada przede wszystkim moment zawarcia ślubu.

Ale jeżeli ktoś od początku nie zamierzał dochować wierności albo psychicznie nie był zdolny do trwałej relacji wyłącznej, wtedy może to mieć znaczenie procesowe.


Jak wygląda taki proces od środka?

To przede wszystkim bardzo szczegółowa analiza historii życia stron. Sąd bada dzieciństwo, relacje rodzinne, wcześniejsze związki, sposób przeżywania emocji, konflikty, ewentualne uzależnienia, czy terapie.

Jeśli sprawa związana jest z jakąś formą symulacji, np. wykluczeniem potomstwa lub wykluczeniem całego małżeństwa, to dużo miejsca poświęca się na badanie motywacji stron do zawarcia małżeństwa, a także ich postawy w przyszłym małżeństwie.

Czy świadkowie są bardzo ważni?

Kluczowi, acz nie jest to jedyny środek dowodowy. I co interesujące - najważniejsi są świadkowie okresu przedślubnego, a nie osoby znające strony dopiero po kryzysie małżeńskim.

W procesie kościelnym jako adwokat reprezentujący stronę powodową lub pozwaną przedkładam bardzo różne dowody. Poza zeznaniami świadków bardzo często posługujemy się opiniami psychologicznymi. Czy to biegłego sądowego, czy to prywatnymi, czyli takimi które są wydawane przez ekspertów niezwiązanych z sądem kościelnym, którzy np. prowadzili terapię jednej lub obu stron. Którzy mają wiedzę na temat stanu psychicznego strony procesowej.


A ile trwa taki proces?

To zależy od sądu i stopnia skomplikowania sprawy. Najprostsze procesy realizowane są około 1,5 roku. Bardziej złożone 2-3 lata, czasem dłużej. Wiele zależy jaka to jest sprawa, jak zachowują się w procesie strony oraz czy dany sąd kościelny ma akurat dużo spraw otwartych.


Czy celebrytom łatwiej uzyskać stwierdzenie nieważności małżeństwa?

Absolutnie nie. Sąd kościelny nie bada statusu społecznego ani liczby obserwujących na Instagramie. Zdarza się wręcz odwrotnie - osoby publiczne mają trudniej emocjonalnie, bo proces wymaga ogromnej szczerości i ujawnienia bardzo prywatnych kwestii.

Natomiast faktem jest, iż osoby medialne częściej żyją pod presją wizerunku, idealizacji relacji i oczekiwań społecznych. A to czasem wpływa na sposób przeżywania małżeństwa.

Miałem kiedyś sprawę w której wykorzystałem wywiady, jakich udzieliła jedna z aktorek. Przyznawała się ona tam do uzależnień. W procesie kościelnym nie chciała brać udziału, wiec wykorzystaliśmy te „medialne przyznanie się”, co okazało się bardzo skuteczne. Sąd orzekł nieważność małżeństwa choćby pomimo tego, iż kobieta ta nie stawiła się w sądzie.


To ostatnie pytanie - jaka jest najczęstsza przyczyna rozpadu małżeństw, którą widzi pan w sądach kościelnych?

Niedojrzałość emocjonalna. Ale nie w potocznym sensie „ktoś był niedojrzały”, tylko jako głęboka niezdolność do stworzenia trwałej wspólnoty życia.

Bardzo często widzimy ludzi, którzy potrafią świetnie funkcjonować zawodowo, są inteligentni, atrakcyjni, odnoszą sukcesy, ale jednocześnie kompletnie nie radzą sobie z bliskością, odpowiedzialnością emocjonalną, konfliktem czy autonomią wobec rodziny pochodzenia.

I właśnie to najczęściej prowadzi dziś do procesów o stwierdzenie nieważności małżeństwa.

Czytaj także https://kobieta.onet.pl/celebryci/emil-stepien-chce-rozwodu-koscielnego-z-doda-uruchomilem-kancelarie/vz818c9

Michał Poczmański, adwokat kościelny, prawnik cywilny prowadzący ogólnopolską kancelarię prawa kanonicznego: https://www.kancelaria-kanoniczna.com. Specjalizującą się w sprawach o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Autor artykułów z zakresu prawa kanonicznego, a także poradnika „Stwierdzenie nieważności małżeństwa. Jak przygotować skargę powodową?”.

Idź do oryginalnego materiału