zaczął się we czwartek wieczornym wyjazdem na otwarte pracownie artystów z rozmowami. Ale wcześniej musiałam zwalczyć ból głowy. Kilka tygodni temu w desperacji wybrałam się do lekarza, nowego, bo nasz wieloletni w złości, niespodziewanie porzucił praktykę. Nowy wysłuchał mego narzekania, i stwierdził, ze to migrena, zarekomendował jeden lek. Co do leku na recepte powiedział, ze powiadomił ubezpieczalnie. Troche mnie to zdziwiło, ale myslałam, ze to jakies nowe zarzadzenie. Pojechałam do apteki, leku nie ma, bo ubezpieczalnia wymaga, ze musze najpierw wypróbowac cztery rózne leki kupowane bez recepty. Lekarz nie odpowiedział na mailowe zapytania, więc z ciekawosci przeszukałam internet. Okazało się, ze osiem tabletek na miesiac kosztuje 1300 dolarów. Nic dziwnego, ze ubezpieczalnia odmówiła płacenia, a mi mimo coraz większego bólu odechciało się leczenia. Zostałam przy rekomendowanym leku bez recepty, po dwóch razach przestał pomagać w 100 procentach, ale daje się funkcjonować i oglądać mecze turnieju FIFA.
spotkanie
Pojechałam trochę pózniej, aby uniknąć zgrupowania przy barze, a okazało się, iż tym razem rozpoczęto przedstawieniem. Grupa taneczno-teatralna, która reklamowała się na ubiegłotygodniowym śniadaniu rozpoczyna przedstawienia w następnym tygodniu i miała próbę.
Pózniej pojechaliśmy na piętro do trzech pracowni na rozmowy z artystkami. Wszystkie trzy były artystkami włókien, a każda z odmiennym stylem. Pierwsza dzierga prace szydełkiem
Druga filcuje duże figury igłą.
Trzecia artystka bardzo humorystycznie opowiadała o swoim procesie i zaprosiła nas do warsztatu pokazać jak tka swój najnowszy gobelin.
Piątek
Rano przed upałami pojechałam do japońskiego i polskiego sklepu. Wzięłam jakąś książkę A. Marczynskiego. Sklepowa stwierdziła, iż ludzie nie biorą książek i rzeczywiście półki zapchane, ale wciąż pozwalają brać tylko jedną książkę.
Kupiłam w końcu bilety na wystawę Caravaggio. Opłacało się czekać, bo to specjalne spotkanie z profesorem tlumaczacym historyczne podłoża poszczególnych obrazów i dosyć dokładnie opowiadającym o życiu artysty. Była też okazja obejrzenia nowych dzieł zakupionych przez muzeum.
Sobota
Dawno nie byłam na spotkaniu w historycznym domu/Fundacji w sąsiednim miasteczku. Obecne spotkanie celebrowało Juneteenth z muzyką i wykładem o działaności niewolnika. Kim był Henry Brevard? Zniewolonym kowalem, który z czasem stał się wolnym rzemieślnikiem i właścicielem ziemskim. W 1874 roku, niespełna dziesięć lat po wyzwoleniu z niewoli zakupił na własne nazwisko 90 akrów ziemi w hrabstwie Lincoln. Dzięki niemu lokalna społeczność posiadała własną kaplicę, którą Fundacja próbuje ocalić przed zburzeniem.
Poza tym był: występ DaShawna Hickmana – artysty znanego z nurtu „Sacred Steel” grającego na pedałowej gitarze.
„Liberty” – nowa wystawa sztuki
Krótka, ale bardzo interesujaca prelekcja o stanowym drzewie Pawpaw mającego wiele do zaoferowania — piękne kwiaty wiosną, pyszne i bardzo pożywne owoce wczesną jesienią. Ponadto są jedyną rośliną żywicielską jednego z naszych najpiękniejszych motyli: jaskółczego ogonka zebry.
Po zakończeniu pojechałam na otwarcie wystawy w galerii.
Niedziela
Wyjście do kina na Disclosure Day. Początek wciągający, środek nudny, zakończenie takie sobie, cały film dosyć płytki.





