Powtarzające się akordy, cichy fortepian i smyczki budujące nastrój. Minimalizm zdominował współczesną muzykę filmową – od Philipa Glassa po Maxa Richtera i Hanię Rani. Dlaczego "mniej znaczy więcej" działa tak dobrze i czy nie prowadzi kina w stronę dźwiękowej powtarzalności?Współczesna kinematografia pokochała minimalizm w dźwiękach. Będący na topie twórcy muzyki filmowej stawiają często na repetycję, subtelne zmiany barwy i dźwiękową powściągliwość, a nie na wielkie, patetyczne orkiestracje. Do głównych twórców tego nurtu należą Max Richter, Jóhann Jóhannsson czy Hildur Guðnadóttir – za nimi jest cała plejada tych, których inspiruje...