Aaron Sorkin wraca do tematu Facebooka, ale tym razem z zupełnie inną historią do opowiedzenia. Twórca oscarowego "The Social Network" przygotowuje "The Social Reckoning", film, który – jak sam podkreśla – nie będzie opowieścią o narodzinach serwisu, ale o tym, czym Facebook stał się po latach. Co zaskakujące, do roli Marka Zuckerberga nie powróci Jesse Eisenberg, który stanowczo odcina się od tej postaci.
Nowy film opowie o Frances Haugen, byłej inżynierce Facebooka, która w 2021 roku ujawniła poufne dokumenty dotyczące funkcjonowania firmy. W rolę sygnalistki wciela się Mikey Madison. Towarzyszyć jej będzie Jeremy Allen White jako reporter "The Wall Street Journal" Jeff Horwitz, który pomógł nagłośnić informacje ujawniające kulisy działania technologicznego giganta.
Film skupi się na konsekwencjach ujawnionych przecieków, które pokazały, iż firma miała wiedzę na temat negatywnego wpływu swoich produktów na użytkowników, a mimo to podejmowała kontrowersyjne decyzje biznesowe. Wszystko wskazuje na to, iż Sorkin zamierza stworzyć nie tyle klasyczną kontynuację "The Social Network", ile filmowy rozrachunek z jedną z najpotężniejszych firm technologicznych XXI wieku.
"The Social Network" opowiadał o tym, jak Facebook został stworzony, a "The Social Reckoning" o tym, w co się przekształcił” – wyjaśnił Sorkin.
Jednym z najgłośniejszych tematów wokół produkcji pozostaje zmiana odtwórcy Marka Zuckerberga. Jesse Eisenberg, nominowany do Oscara za rolę w "The Social Network", odmówił powrotu, dlatego twórcy postawili na Jeremy’ego Stronga.
Po prostu nie chce już być utożsamiany z Markiem Zuckerbergiem. Ma z nim swoje problemy. Nie podoba mu się, kiedy dzieciaki podchodzą do niego na lotniskach z wizytówkami z napisem: »I'm CEO, bitch«, prosząc o autograf – wyjaśnił Sorkin.
Sam Eisenberg powiedział o tym w podobnym tonie. Aktor przyznał, iż nie śledzi życia Zuckerberga, ponieważ:
Nie chcę myśleć o sobie jako o kimś związanym z taką osobą.
To nie jest tak, iż zagrałem wybitnego golfistę i teraz ludzie uważają, iż sam jestem świetnym golfistą – wyjaśnił. Chodzi o człowieka, który robi rzeczy budzące poważne zastrzeżenia – ogranicza weryfikację faktów i kwestie związane z bezpieczeństwem, a przez to sprawia, iż ludzie, którzy już teraz czują się zagrożeni, są jeszcze bardziej narażeni.
Jeremy Strong za to chętnie przyjął rolę Zuckerberga, a to, jak prezentuje się jako założyciel Facebooka, można już zobaczyć w pierwszym materiale promocyjnym.
Dlaczego Jesse Eisenberg odmówił zagrania Marka Zuckerberga w "The Social Reckoning"?
Nowy film opowie o Frances Haugen, byłej inżynierce Facebooka, która w 2021 roku ujawniła poufne dokumenty dotyczące funkcjonowania firmy. W rolę sygnalistki wciela się Mikey Madison. Towarzyszyć jej będzie Jeremy Allen White jako reporter "The Wall Street Journal" Jeff Horwitz, który pomógł nagłośnić informacje ujawniające kulisy działania technologicznego giganta.
Film skupi się na konsekwencjach ujawnionych przecieków, które pokazały, iż firma miała wiedzę na temat negatywnego wpływu swoich produktów na użytkowników, a mimo to podejmowała kontrowersyjne decyzje biznesowe. Wszystko wskazuje na to, iż Sorkin zamierza stworzyć nie tyle klasyczną kontynuację "The Social Network", ile filmowy rozrachunek z jedną z najpotężniejszych firm technologicznych XXI wieku.
"The Social Network" opowiadał o tym, jak Facebook został stworzony, a "The Social Reckoning" o tym, w co się przekształcił” – wyjaśnił Sorkin.
Jednym z najgłośniejszych tematów wokół produkcji pozostaje zmiana odtwórcy Marka Zuckerberga. Jesse Eisenberg, nominowany do Oscara za rolę w "The Social Network", odmówił powrotu, dlatego twórcy postawili na Jeremy’ego Stronga.
Mark Zuckerberg
Czułem, iż ta rola po prostu do niego należy, a poza tym był już zahartowany przez wcześniejsze doświadczenia – powiedział Sorkin o swoim pierwotnym pomyśle obsadzenia Eisenberga w roli, która przyniosła mu nominację do Oscara. Po prostu nie chce już być utożsamiany z Markiem Zuckerbergiem. Ma z nim swoje problemy. Nie podoba mu się, kiedy dzieciaki podchodzą do niego na lotniskach z wizytówkami z napisem: »I'm CEO, bitch«, prosząc o autograf – wyjaśnił Sorkin.
Sam Eisenberg powiedział o tym w podobnym tonie. Aktor przyznał, iż nie śledzi życia Zuckerberga, ponieważ:
Nie chcę myśleć o sobie jako o kimś związanym z taką osobą.
To nie jest tak, iż zagrałem wybitnego golfistę i teraz ludzie uważają, iż sam jestem świetnym golfistą – wyjaśnił. Chodzi o człowieka, który robi rzeczy budzące poważne zastrzeżenia – ogranicza weryfikację faktów i kwestie związane z bezpieczeństwem, a przez to sprawia, iż ludzie, którzy już teraz czują się zagrożeni, są jeszcze bardziej narażeni.
Jeremy Strong za to chętnie przyjął rolę Zuckerberga, a to, jak prezentuje się jako założyciel Facebooka, można już zobaczyć w pierwszym materiale promocyjnym.
"The Social Reckoning" – zobacz zapowiedź















