Dla fanów to artysta przez duże "A". Ale kim jest Jacko Brango?

kobieta.gazeta.pl 1 dzień temu
Jacko Brango - czyli Szymon Paduszyński, wrocławski gitarzysta i autor piosenek, który z wykształcenia jest magistrem inżynierem budownictwa - konsekwentnie idzie własną muzyczną drogą, z dala od parcia na show-biznes i medialny blichtr. Znany z emocjonalnych, szczerych utworów, takich jak poruszające "Tato", udowadnia, iż piosenka może być dla słuchacza nie tylko dźwiękiem, ale realnym wsparciem. O tym, jak prywatne historie zamieniają się w uniwersalne emocje, opowiedział w dzisiejszym odcinku "Ja wysiadam".
Agnieszka Matracka: Zdajesz sobie sprawę, ile osób ty inspirujesz swoją muzyką? Przeczytam ci kilka komentarzy, które wyciągnęłam z YouTube'a. "Szymon ma głos, którego zdecydowanie brakuje na polskiej scenie", "Jesteś genialny chłopie", "Pan artysta przez wielkie A".
Jacko Brango: Szczerze mówiąc - nie analizowałem tego, nie myślałem nigdy o tym w ten sposób, ale to jest miłe. W sumie bardzo się cieszę. Piosenki generalnie pisze się dlatego, iż chcesz coś opowiedzieć, a potem okazuje się jeszcze, iż te piosenki komuś coś robią.


REKLAMA


Całą rozmowę obejrzycie tutaj:


Zobacz wideo Dla fanów to artysta przez duże "A". Ale kim jest Jacko Brango?


I to jest chyba największa wartość piosenek.
Ja to bardzo zrozumiałem przy piosence "Tato". Zobaczyłem jaką siłę potrafią mieć piosenki, bo wtedy opowiadając swoją prywatną historię i moje przeżycie związane właśnie ze stratą mojego taty, okazało się, iż ta piosenka ogromnie porusza ludzi, którzy podobną sytuację też przeżyli. I oprócz tego, iż pozwala im się nie czuć samotnie w swoim żalu i rozpaczy, to też daje im to pewnego rodzaju ukojenie, co może zabrzmieć trochę dziwnie. Ale wydaje mi się, iż dochodzi wtedy do nas, iż nie tylko my jesteśmy tak strasznie przez los potraktowani, tylko inni ludzie też przeżywają takie rzeczy. To pozwala nam mieć nadzieję na to, iż wszystko się poukłada i iż my się oswoimy z tą stratą.
Są artyści, którzy nie słuchają swoich piosenek. Ty słuchasz?
Szczerze mówiąc - nie.
Czyli to my musimy ci nabijać odtworzenia w streamingu, sam sobie nie nabijasz.
To byłby absurd jakiś, wiesz, gdybym ja sobie odpalał Spotify na noc ze swoją płytą zapętloną, a potem bym mówił: "Tak jest, przekroczyliśmy pierwszą bańkę".
Najnowszej swojej płyty też nie słuchałeś?
Przyznaję się, iż rzeczywiście jak przyszła mi płyta z tłoczni, to wyciągnąłem ją sobie z opakowania, włożyłem w odtwarzacz w samochodzie i przesłuchałem całą w drodze z Wrocławia do Łodzi i to było przeżycie. Mieć namacalnie to swoje CD i słuchać tego w aucie, to było niebywałe przeżycie.


A chciałbyś wejść do tego takiego szeroko pojętego show biznesu?
Wiesz co, nigdy nie było to moim marzeniem, ale na pewno jak jest o tobie głośno, to grasz więcej koncertów albo większe koncerty. Tak więc lubię piosenki, lubię muzykę, ale nie mam parcia na szkło.
Pytam o to dlatego, iż są osoby, które wręcz dążą do tego, a są osoby takie, które uważają, iż ten show biznes to są blaski i cienie.
Wydaje mi się, iż dla artysty to jest śmierć, o ile on się skupia na tym, żeby pompować swoje ego tymi gazetami i ekranami, jeszcze w takim właśnie najtańszym wydaniu. Mi zawsze chodziło o muzykę, ja zrobiłem wszystko, żeby z tej muzyki móc żyć, bo ja z wykształcenia nie jestem muzykiem.
To kim jesteś?
Jestem magistrem inżynierem budownictwa.
To zdecydowanie w innym kierunku poszła twoja ścieżka zawodowa.
No tak, znaczy to był akurat świadomy ruch. Jak skończyłem studia, obroniłem dyplom, to przywiozłem go do domu, pokazałem rodzicom i powiedziałem: "Nie zamierzam pracować w zawodzie". Już wtedy we Wrocławiu rozwijało mi się jakoś to moje życie artystyczne. Grało się trochę po knajpach, grało się w jednym zespole, w drugim, w trzecim, w piątym. Grało się bardzo dużo, no i w moim życiu zawsze chodziło o muzykę. I to jest dla mnie bezcenna wartość. Na tym przede wszystkim powinien się skupiać artysta.


Ale jednak każdy artysta potrzebuje rozgłosu, żeby dotrzeć do tych słuchaczy. Prawda?
Oczywiście, żeby ktoś posłuchał, trzeba promować, ale jak przychodzi do takiego momentu, iż ktoś już tej muzyki nie robi, tylko inni za niego to robią tylko po to, żeby było o nim głośno, to nie chcę w to brnąć chyba, bo ja nie jestem też złośliwym człowiekiem, a zaraz by mi się na język nasunęło parę przykładów do których ja nie dążę.
Poprzedni odcinek "Ja wysiadam" zobaczycie tutaj:
Idź do oryginalnego materiału