Donald Trump zapowiedział, iż nie ułaskawi Seana „Diddy’ego” Combsa, mimo iż muzyk zwrócił się do niego z taką prośbą w odręcznie napisanym liście.
Prezydent potwierdził to w długim wywiadzie dla „The New York Times”. Przyznał wprost, iż otrzymał list od Combsa:
Poprosił mnie o ułaskawienie. Zrobił to w liście.
Jednocześnie jasno zaznaczył, iż nie bierze tej prośby pod uwagę. Nie ujawniono szczegółów treści listu. Urzędnicy Białego Domu, pytani o możliwość jego udostępnienia, odesłali dziennikarzy do wypowiedzi prezydenta.
Trump mówił już wcześniej publicznie o tej sprawie. Zdradził wtedy, iż publiczna krytyka ze strony Combsa wpływa na jego podejście do ewentualnego ułaskawienia:
Jesteśmy tylko ludźmi. Nie chcemy, by coś zaciemniało nasz osąd. Ale jeżeli kogoś znasz i wszystko jest w porządku, a potem startujesz w wyborach i ta osoba wygłasza pod twoim adresem bardzo ostre komentarze, to sytuacja się komplikuje. Mówię szczerze, to sprawia, iż teraz taka decyzja jest trudniejsza.
Wyjaśnił, iż kiedyś mieli dobre kontakty, ale wszystko zmieniło się w czasie kampanii wyborczej w 2016 roku:
Dobrze się z nim dogadywałem. Sprawiał wrażenie miłego człowieka. Nie znałem go jednak blisko. Kiedy startowałem w wyborach, stał się wobec mnie bardzo wrogi.
Relacje między Trumpem a Combsem były napięte również w ostatnich latach. W trakcie nieudanej kampanii reelekcyjnej Trumpa w 2020 roku Combs publicznie domagał się usunięcia go z urzędu i powiedział: „Biali mężczyźni tacy jak Trump powinni zostać wygnani”.
Combsa aresztowano we wrześniu 2024 roku. Sąd uniewinnił go od najpoważniejszych zarzutów, ale uznał za winnego przestępstw związanych z prostytucją. Obecnie Diddy odbywa karę 50 miesięcy więzienia.







