Wokalistka podczas poruszającego wykonania „Odchodząc”. / fot. Bartłomiej Stefański (Fenestra)Wyprzedana sala i tłumy pod sceną – wszystko po to, by zobaczyć pełen emocji koncert Kasi Lins. Obywatelka K.L. wkroczyła do poznańskiej „Tamy” z opowieścią o miłości, śmierci i pożądaniu. W sali gwałtownie zapanował mroczny klimat, wprowadzający fanów w atmosferę jej najnowszej płyty.
W niedzielny wieczór, 22 marca, liczne grono fanów spotkało się, by doświadczyć artystycznego przekazu wokalistyki. Wydarzenie było częścią trasy koncertowej „Obywatelka K.L.”, albumu będącego nowym spojrzeniem na twórczość Grzegorza Ciechowskiego – „Obywatela G.C”. Intymny dialog prowadzony pomiędzy Obywatelem G.C. a Obywatelką K.L. był wyczuwalny już od pierwszych minut występu.
Dodatkową atrakcją było wykorzystanie oryginalnego syntezatora Yamaha, instrumentu należącego niegdyś do Ciechowskiego. Publiczność mogła także poczuć bliskość artystki, gdy Lins weszła w tłum i śpiewała, otoczona fanami.
Scenę oświetlały pojedyncze reflektory, skierowane na wykonawców, a duża ilość sztucznej mgły potęgowała mroczny klimat. Przez większość koncertu dominowały białe i niebieskie światła, które zmieniły się na intensywną czerwień podczas utworu „Moja krew”. Wydarzenie zakończyło się bisem, podczas którego cała sala zaśpiewała „Truciznę”, czyli jeden z najbardziej rozpoznawalnych utworów wokalistki.
Bartłomiej Stefański






















