Zofia Łapniewska, redaktorka książki „Dewzrost po polsku”, odpowiada na pytania Rafała Górskiego, redaktora naczelnego Tygodnika Spraw Obywatelskich.
Zofia Łapniewska
Rozwiń biogramFeministyczna i ekologiczna ekonomistka pracująca na Uniwersytecie Jagiellońskim, współprzewodnicząca Polskiej Sieci Ekonomii. Prowadzi zajęcia ze student(k)ami z ekonomii ekologicznej i gender studies oraz projekty badawcze dotyczące dóbr wspólnych, opieki/troski, gospodarki obiegu zamkniętego, transformacji energetycznej i gospodarki leśnej. Redaktorka książki „Dewzrost po polsku”.
Celem systemowej transformacji nie jest „ograniczanie się”, tylko dobre i solidarne życie w konkretnych biofizycznych warunkach danych nam przez naszą planetę.
Zofia Łapniewska, „Dewzrost po polsku”
O tym, iż banki kreują pieniądze z niczego i iż długi publiczne można by wyzerować prostym zabiegiem prawnym, mówią między innymi byli szefowie banków. Mówią to, kiedy są już na emeryturze i mogą sobie pozwolić na powiedzenie prawdy.
Jacek Chołoniewski, „Pieniądze tworzone są z niczego. Jak działa biznes bankowy?”, Tygodnik Spraw Obywatelskich
Problem odejścia od systemu ekonomicznego, w którym żyjemy (można – ze względu na brak lepszego terminu – nazwać go kapitalizmem), nie jest zatem kwestią ekonomiczną czy technologiczną, ale polityczną. To zwyczajnie kwestia decyzji.
Kacper Pobłocki, „Dewzrost po polsku”
- „Wzrost” jest dziś adekwatnie synonimem sukcesu. Proponujesz, żeby zamiast wzrostu postawić na wystarczalność. Co dokładnie oznacza dewzrost po polsku? Dla jednej osoby wystarczające mieszkanie to 40 metrów, dla innej 100; ktoś chce mieć samochód, ktoś inny transport publiczny. Kto ma prawo powiedzieć, co jest „wystarczające”? Czy dewzrost nie niesie ryzyka, iż ktoś zacznie decydować za ludzi, czego naprawdę potrzebują?
- Czy gospodarka oparta na długu i pieniądzu tworzonym z niczego przez banki może funkcjonować bez nieustannego wzrostu gospodarczego?
- W książce mocno wybrzmiewa teza, iż problemem nie jest tylko ubóstwo, ale również nadmierna konsumpcja i koncentracja bogactwa. Czy dewzrost nie oznacza więc zasady „wszyscy mają mieć mniej”, ale raczej „niektórzy muszą mieć mniej, żeby inni mogli mieć wystarczająco dużo”? Jakie obszary konsumpcji w Polsce należałoby ograniczyć jako pierwsze?
Dewzrost. Dlaczego mniej znaczy lepiej? Jakub Rok, Rafał Górski
- Piszesz o krótszym czasie pracy, większej ilości czasu wolnego, opiece, edukacji, kulturze i aktywności politycznej. To wizja dobrego życia, ale pojawia się pytanie: czy państwo opiekuńcze może stabilnie działać bez wzrostu gospodarczego? Skąd miałyby pochodzić środki na dobre usługi publiczne i bezpieczeństwo socjalne?
- W książce pokazujesz, iż część najważniejszej pracy – opieka, wychowanie, praca reprodukcyjna – jest niewidzialna i często nieopłacana. Czy dewzrost może zmienić nasze rozumienie wartości pracy? I kto miałby wykonywać tę pracę, jeżeli skrócilibyśmy czas pracy zawodowej?
- Załóżmy, iż społeczeństwo mówi: chcemy żyć dobrze, ale nie chcemy już budować dobrobytu wyłącznie poprzez ciągły wzrost gospodarczy. Jakie trzy decyzje musiałby podjąć Premier jako pierwsze, żeby dewzrost nie pozostał tylko ideą, ale stał się praktyką?
- Jakiego ważnego pytania nikt jeszcze nie zadał ci w rozmowach o dewzroście i jaka jest na nie odpowiedź?
Ostro i bez znieczulenia
– tak działamy od 2020 roku. Dziennikarstwo, które nie jest obojętne. Tygodnik Spraw Obywatelskich nagłaśnia nadużycia, edukuje i daje narzędzia do realnej, obywatelskiej zmiany.
Przekaż darowiznę i stań się naszym współwydawcą
Zapraszamy na staże, praktyki i wolontariat!
Dołącz do nas!Muzyka „Also Sprach Zarathustra – Einleitung” – Kevin MacLeod, CC BY 3.0







