Seriali młodzieżowych od Disneya był i jest ogrom. Wiele z nich towarzyszyło polskim dzieciakom podczas dorastania. Prawdopodobnie gros nastolatków zostało wciągniętych w świat deskorolki właśnie dzięki tej produkcji. Pora przypomnieć Zeke’a i Luthera.
Fani Tony’ego Hawka
Dwóch 15-latków z Kalifornii zamieszkujących Pacific Pier to powód, dla którego wracało się ze szkoły i odpalało telewizor. Pomimo dobrego wpływu na dzieciaki, prawdopodobnie fabuła serialu wykształciła w niektórych poczucie, iż nie muszą kończyć studiów. Wszystko wynikało z tego, iż główni bohaterowie bali się prawdziwej pracy i dobrych studiów, ponieważ chcieli zostać profesjonalnymi skaterami, tak jak Tony Hawk.
Protagoniści zachowują się trochę jak Pinky i Mózg – jest to popularny motyw z tamtego okresu. Zeke Falcone, przystojny, zorganizowany i trochę bardziej racjonalny niż jego kolega, często pełnił rolę mózgu operacji. Odpowiada za plany i logistykę ich „kariery”, przy czym stara się poderwać dziewczyny z marnym skutkiem. Luther Waffles natomiast jest komicznym motorem napędowym duetu. Bardzo często pakuje się w śmieszne i absurdalne kłopoty. Zawsze wygląda ekstrawagancko, nosi zmyślne fryzury oraz jest nad wyraz naiwny.
To nie tylko duet
Kim byliby genialni protagoniści bez swoich sidekicków. W tym przypadku mamy również popularny motyw ze złotej ery Disneya, czyli członka rodziny głównego bohatera. W tym przypadku jest to młodsza siostra Zeke’a. Jest cichym antagonistą serii, ponieważ za punkt honoru ustanowiła sobie uprzykrzanie życia starszemu bratu.
Kojo to przykład kogoś na wzór twist villaina. Jest w teorii rywalem chłopaków, ale jednocześnie pomagają sobie w podbramkowych sytuacjach.
Ozvall „Ozzie” Kepphart to motor napędowy konkurencji chłopaków. On jeździ na wrotkach, oni na deskorolce – jest to wiecznie napędzająca się machina wojenna.
Po wszystkich przygodach warto odwiedzić miejsce, w którym będzie można odpocząć po ciężkim treningu. W takiej sytuacji wchodzi Don cały na biało i użycza swojej lokalnej pączkarni, w której można naładować baterie.
Gag na gagu, gagiem popycha
Warto podkreślić humor serii o deskorolkarzach. Nie jest to wybitny, górnolotny komizm, a raczej żarty sytuacyjne i czysta definicja slapsticku. Bohaterowie potrafią zaliczyć spektakularny upadek, po którym mieliby połamany przynajmniej obojczyk, a oni wstają z uśmiechem na twarzy.
Po latach prawdopodobnie działa nostalgia i gigantyczne uczucie zauroczenia czasami nastoletnimi, ale może warto odświeżyć sobie serię i przypomnieć, jak było się dzieckiem.









