Wystawa Zbyszka Rogalskiego Der bestirnte Himmel nawiązuje do tekstu Immanuela Kanta „niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie”, który wyznaczał dla niego porządek kosmiczny i etyczny. Gwiaździste niebo było przestrzenią kontemplacji, doświadczeniem wzniosłości, która prowadzi do refleksji moralnej. Patrzenie w niebo oznaczało wyjście poza siebie, ale też powrót do etycznego fundamentu. Dziś jednak ten gest patrzenia nie jest już tak niewinny. Częściej jest przestrzenią konfliktu i tym samym przestaje być bezinteresowną kontemplacją. Kantowskie „prawo moralne” było skoncentrowane na człowieku jako podmiocie rozumu. Tymczasem dziś coraz wyraźniej widać, iż krajobraz jest przestrzenią współdzieloną z innymi formami życia, które podlegają naszym decyzjom, technologii i przemocy.
Krajobraz nie jest dzisiaj już kategorią estetyczną. Wypełnia go treść, kontekst i osoby. Spojrzenie na krajobraz nie jest już wspólne, a jego odbiór nie jest bezinteresowny. Jako odbiorcy i artyści jesteśmy aktywnymi uczestnikami krajobrazu. Nawiązując do Arnolda Berleanta, kategoria „participatory landscape” zobowiązuje nas do świadomego i krytycznego patrzenia na świat nie jako na coś neutralnego i zaaranżowanego, ale jako na przestrzeń uwikłaną w relacje, napięcia i konflikty. W tym sensie konflikt nie jest już jedynie wydarzeniem rozgrywającym się „w krajobrazie”, ale staje się jego integralną częścią, wpisaną w sam akt widzenia.
Narracje nie powstają niewinnie, kształtują je powtarzalne motywy, kadry, sekwencje obrazów, które kierują spojrzeniem, organizują percepcję, a często także ją zawłaszczają.
Jak zauważa Susan Sontag, żadne spojrzenie nie jest niewinne. W świecie przesyconym obrazami cierpienia, obrazami wojny, przemocy i katastrof widz nie pozostaje biernym obserwatorem. Każde spojrzenie staje się aktem wyboru: między empatią a obojętnością, między refleksją a konsumpcją obrazu. Równocześnie żaden obraz nie pozostaje dzisiaj jedynie formą bez kontekstu. U Rogalskiego krajobraz przestaje być „widokiem”, a zaczyna funkcjonować jako pole napięć między tym, co widzialne i niewidzialne, między tym, co pokazane i tym, co wyparte.
Oglądanie obrazów Rogalskiego to nie tylko kontemplacja, ale przede wszystkim konfrontacja z historią, z polityką obrazów, z własną pozycją jako widza. To, co widzimy, nigdy nie jest neutralne jest zawsze uwikłane w systemy władzy, pamięci i reprezentacji. A sam krajobraz staje się przestrzenią, w której te napięcia ujawniają się najmocniej.


