Déjà vu

filmweb.pl 1 miesiąc temu
Zdjęcie: plakat


Amerykańska pisarka Colleen Hoover to nowa ulubienica Hollywoodu. W ciągu dwóch lat ekranizacji doczekały się trzy jej powieści. Tą trzecią jest film Vanessy Caswill "Reminders of Him. Cząstka Ciebie, którą znam". jeżeli jednak autorka nie zadba o swoje ekranizacje, to może gwałtownie stracić pozycję w Fabryce Marzeń. Niestety, na razie walka o to, by widzowie nie mieli dość jej historii, nie idzie jej najlepiej.

Maika Monroe
  • Universal Pictures
  • Michelle Faye

"Reminders of Him. Cząstka Ciebie, którą znam" na papierze ma wszystko, by stać się ulubionym filmem sporej grupy widzów. To przecież opowieść o bohaterach, którym los rzucił kłody pod nogi. Tragedie, poczucie winy, żałoba – wszystko to próbuje ich zgnieść, ale oni się nie poddają. Każda z postaci, choć naznaczona bólem, walczy o lepsze jutro dla siebie i swoich bliskich. Czasami ta walka prowadzi ich do błędnych decyzji, do odcinania się od ludzi tak samo poharatanych przez życie jako oni. Ale ta historia udowadnia, iż miłość, nadzieja i wiara są wieczne i dają siłę choćby w największym mroku.

W "Reminders of Him. Cząstka Ciebie, którą znam" nie ma złych postaci. Z całą pewnością złym człowiekiem nie jest grana przez Maikę Monroe Kenna, choć przecież kobietę poznajemy w momencie, gdy wychodzi z więzienia, gdzie spędziła długich siedem lat. Nie są nimi też Grace i Patrick Landry'owie (Lauren Graham i Bradley Whitford), mimo tego iż robią wszystko, by ich wnuczka nie spotkała się z biologiczną matką. Nie jest nim Ledger (Tyriq Withers), przyjaciel, którego zabrakło, kiedy był najbardziej potrzebny. Wszyscy bohaterowie popełnili błędy, każdy z nich walczy jednak o to, by być najlepszą wersją siebie. I to nie z egoistycznych, narcystycznych pobudek, ale z myślą o innych.

Maika Monroe, Tyriq Withers
  • Universal Pictures
  • Michelle Faye

Ten zabieg sprawia, iż film ma całą gamę sympatycznych postaci, którym widzowie mogą kibicować z całego serca. Sama historia miłości i odkupienia win jest też na tyle uniwersalna, iż powinna rezonować z emocjami szerokiego grona odbiorców. Dlaczego więc "Reminders of Him. Cząstka Ciebie, którą znam" rozczarowuje? Cóż, jak to często bywa, problemem nie jest to, o czym film opowiada, ale to, jak ta historia została opowiedziana.

Wydaje się, iż jedną z przeszkód na drodze ku dobrej adaptacji była sama autorka literackiego pierwowzoru. Po raz pierwszy bowiem Colleen Hoover pełniła funkcję współscenarzystki ekranizacji swojej prozy. I ewidentnie jej priorytetem było to, by nie zniszczono materiału źródłowego. Dopięła swego. "Reminders of Him. Cząstka Ciebie, którą znam" pozbawione jest większych realizatorskich wpadek. Kłopot w tym, iż twórczynie tak bardzo chuchały i dmuchały na swoje dzieło, iż wyeliminowały z niego wszelkie autorskie elementy. Całość robi wrażenie złożonej z filmowych prefabrykatów: pięknych pejzaży okolic Calgary udających Wyoming, nostalgicznych ballad rozbrzmiewających z głośników i dialogów, które w lepszym wykonaniu oglądaliśmy i słuchaliśmy już dziesiątki razy.

Maika Monroe, Tyriq Withers
  • Universal Pictures
  • Michelle Faye

Colleen Hoover powinna skupić się na tym, by jej historie na ekranie kinowym miały własny charakter i klimat. A tymczasem dostaliśmy tu po prostu nieźle skonstruowaną imitację hitów Nicholasa Sparksa. To ślepy zaułek, z które mam nadzieję, iż Hoover będzie potrafiła uciec. Sparks nie powinien mieć monopolu na obyczajowe opowieści o miłości i drugich szansach.
Idź do oryginalnego materiału