W oszukańczej reklamie wykorzystano również wizerunek Anny Muchy oraz dr n. med. Hanny Stolińskiej, dietetyczki klinicznej. Żadna z nich nie miała z materiałem nic wspólnego. Mimo to wiele osób uwierzyło w "cudowną żelatynę", a niektórzy wydali już pieniądze na "dietę". – "Chciałam zastosować pani kurację, bardzo proszę o pomoc" – takie wiadomości od seniorek dostaję niemal codziennie – przyznała dr Hanna Stolińska w reportażu naTemat Aleksandry Tchórzewskiej.
Małgorzata Rozenek-Majdan ofiarą oszustwa AI. "Absurd"
W spreparowanym nagraniu wygenerowana przez AI Małgorzata Rozenek-Majdan przekonuje widzów, iż sekret jej przemiany jest wyjątkowo prosty. "Jedyną rzeczą, jakiej używam, to trik z żelatyną. Osobiście od doktor Stolińskiej. Ona sama mi go dała" – słyszymy w nagraniu.
Sama zainteresowana o istnieniu deepfake'a dowiedziała się dopiero od dziennikarki naTemat. Jej reakcja była wymowna. – Absurd. Ja choćby nie znam dr Stolińskiej – podkreśliła, potwierdzając, iż cała historia jest kompletnie zmyślona.
– Dziś standardy reklamowe, nadzorowane przez UOKiK, są jasne i restrykcyjne. Fakt, iż ktoś tak bezkarnie podszywa się pod mój głos, jest szokujący. Niestety, osoby rozpoznawalne są już do takich sytuacji niemal przyzwyczajone. Wcześniej próbowano mnie już łączyć z kryptowalutami i innymi produktami, z którymi nie mam nic wspólnego – zauważyła influencerka i prezenterka.
Jak tłumaczyła Rozenek-Majdan w rozmowie z Aleksandrą Tchórzewską, problem z podobnymi oszustwami polega na tym, iż ich źródło bardzo trudno namierzyć. – Nie ma jednego źródła, wszystko jest rozproszone po wielu serwerach. To kampanie, które pojawiają się agresywnie na kilka tygodni i natychmiast znikają – zaznaczyła. To zresztą nie jedyny taki przypadek – również deepfake z Anną Muchą oszukał Polaków, a oburzona aktorka mówi o koszmarze i bezradności wobec skali zjawiska.
Rozenek-Majdan nie wyklucza zgłoszenia sprawy na policję. Ale nie ma złudzeń
Jak sobie radzić w przypadku takiego oszustwa? – Jedyne, co mogę w tej sytuacji doradzić innym ofiarom, to nagrywanie własnych oświadczeń wideo z jasnym komunikatem: "to jest oszustwo". To jedyna realna forma zabezpieczenia i dowód na to, iż zrobiło się wszystko, by ostrzec swoich odbiorców – doradziła prowadząca "Królowej przetrwania".
Dalsza część artykułu poniżej.
Małgorzata Rozenek-Majdan zwróciła również uwagę, iż największym problemem jest dziś brak cyfrowej czujności części internautów. – To bardzo przykra sytuacja, szczególnie iż takie produkty mogą być po prostu szkodliwe dla zdrowia. Ja choćby nie wiem, co to za "żelatyna" – przyznała.
Influencerka przyznała, iż rozważa podjęcie kroków prawnych, choć nie ma złudzeń. – Zastanawiam się nad zgłoszeniem. Natomiast praktyka pokazuje, iż tego typu sprawy nie zawsze są traktowane przez organy ścigania priorytetowo – powiedziała gorzko.
Dodajmy, iż dr Hanna Stolińska zgłosiła sprawę oszustwa na policję, ale "odesłano ją z kwitkiem na kilku komendach" – Słyszałam, iż czas oczekiwania na samo przyjęcie zgłoszenia to kilka godzin. Usłyszałam choćby pytanie: "Ale pani naprawdę chce to zgłaszać?". W końcu, z braku sił, złożyłam zawiadomienie przez Profil Zaufany – wyjawiła w rozmowie z naTemat. Cały artykuł Aleksandry Tchórzewskiej o "oszustwie na żelatynę" przeczytacie tutaj.




