Disintegrate totalnie niezapamiętywalny. Masakrycznie nijaki death metal, na który szkoda czasu. Aeon za to całkiem spoko wszedł. Na drugim albumie mieli gorsze kompozycje niż na pierwszym, także na głównych wokalach nie ma gościa z Limbonic Art (a jego woxy na World Ov Worms to była petarda w chuj), ale generalnie siedzieli jeszcze mocno w stylówie z debiutu, także sampelki i elektronika jeszcze są istotnie obecne. I dlatego właśnie ta płyta pozostało w porzo, chociaż gorsza niż jedynka. Na trójce usunęli już praktycznie w całości to, co ich wyróżniało w zalewie death metalowych średniaków i została jedynie li tylko nijaka napierdalanka dla miłośników piątej ligi.
Statystyki: autor: DiabelskiDom — 36 min. temu





