Death Metal • Re: Temple of Void

brutalland.pl 7 godzin temu
No i myślałem, iż po przejściu do kasowej wytwórni, zespół zafunduje mi wielkiego, tęczowego wała do dupy, który rozerwie jelita. A tymczasem nie. Chłopy z miasta hamerykańskich robotników, które nawiasem mówiąc ponoć pod rządami Murzynów obróciło się w ruderę, a teraz wszystko zwala się na kapitalizm oraz korporacje, przez cały czas pozostali do pewnego stopnia wierni swojej wypracowanej na poprzednich albumach stylistyce i do 3. kawałka słychać tu stary ToV. Ale potem coś zaczyna się zmieniać, muzyka staje się lżejsza, pojawiają się rapapety, trochę hejwiorka i wychodzą z tego prawie - ballady. Czy to źle ? Dla niektórych może, ponieważ lekko odchodzi się tu od klasycznego death / doomu, ale moim zdaniem bez popadania w jakiś wesoły metal, przyjazny uchu niedzielnego słuchacza tej muzyki, który lubi sobie czasem puścić coś ciężkiego, jeżeli chwilowo znudzi mu się murzyński rap cap. Bo mam wrażenie, iż do takich ludzi swoją ofertę kierują te wszystkie Relapsy i Napalm Death Recordsy. ToV wciąż tak nisko nie upadł, nagrywając kolejną dobrą płytę, będącą rozwinięciem ich wizji grania. Nie mówiłbym tu od razu o "rozwinięciu skrzydeł" , ponieważ zespół już wcześniej poruszał się dość swobodnie wśród gatunkowych ram, o czym świadczyć mogą różnice między 1., a 2. albumem chociażby, ale z pewnością jest to muzyka odmienna od wcześniejszej. Niektórym może nie przypaść do gustu jako zbyt miękka, ale ja przez cały czas pozostaję gruppies tej kapeli. No i propsy za nawiązanie do Harlana Ellisona. Polecam posłuchać, bo to przez cały czas jest rasowe, amerykańskie granie.

Statystyki: autor: TITELITURY — 37 min. temu


Idź do oryginalnego materiału