Hajaszowi Pionier wytknął wrzucenie muzyki Moriorr do nie tej szuflady i chyba sam miał problem z tym, do której go wrzucić i nic w tym dziwnego. Ta muzyka się wymyka jednoznacznym opisom. Sam powiedziałbym, iż najwięcej w niej t(h)rashu, ale to też byłaby nieprawda, bo choć wszystko oparte jest na motoryce z tego gatunku, na Cholerze faktycznie potrafią wjechać jakieś death metalowe patenty, a jakby tego było mało, to w dodatku klawisze. Brzmi to czasem faktycznie jak death, a czasami zajeżdża... Celtic Frost. A czasami na Krzyku alkoholika robi się tak prymitywne i powtarzalne momentami, iż wprawne ucho będzie miało skojarzenia z nieco lżejszą odmianą barbarzyńskiej muzyki Von na "Satanic Blood", choć z drugiej strony powiedzieć o muzyce Moriorr, iż jest to jakiś stricte black metal, choćby patrząc w kategoriach gatunku tak, jak grało się go w tamtych czasach, byłoby błędem. Tempa raczej wolne w porywach do średnich i wokal cięższy, niż w t(h)rashu, również do tej odmiany metalu nie pozwalają przyporządkować stuprocentowo muzyki Czechów. Jest to więc kolejny zespół z tamtego czasu, który próbuje łączyć style grania ukształtowane i popularne wówczas za walącą się Żelazną Kurtyną, a przez to nieoczywisty i zdecydowanie wyróżniający się na tle kapel, które poszły w naśladownictwo, a z którymi dzielił miejsce na kasetach , iż wspomnę chociażby split Ultra Metal. Poza te dwa pierwsze dema nie chciało mi się jeszcze wychodzić. Może kiedyś najdzie mnie wena, a póki co, tłuklem jecw ostatni weekend w kółko, ponieważ granie to bardzo nieoczywiste, przebojowe z jednej strony, a z drugiej posiadające w sobie dużo cieżaru i mroku.
Creme de la creme tamtej sceny jak dla mnie.
Statystyki: autor: TITELITURY — godzinę temu













![BRZESKO. Budował dom, a przy okazji uprawiał konopie indyjskie [ZDJĘCIA]](https://bochniazbliska.pl/wp-content/uploads/2026/11/C-1.jpg)

