Od jakiegoś czasu jestem walcowany nowym płytem latynostwa i oni ciągle kierwa mają moc. Tym razem jednak postawili na więcej szybszych partii i jest w pytę. Wielbiciele nienachalnego gruzu też powinni być z lunetą Miczurina w dłoni. To już ich trzeci album i dalej potrafią człeka zaskoczyć dźwiękami, które się zna na wskroś. Ponownie sześć głazów do przetoczenia w prawie 40 min ale nudy nie zaznałem ani chwili. Bardzo konkretny i rasowy gatunkowo materiał.
Statystyki: autor: Hajasz — 55 min. temu