iframe
I właśnie „In the Jaws of Bereavement” dalej siedzi mi całkiem dobrze. Niby klasyczny amerykański death metal, ale co chwilę włażą thrashowe riffy, trochę hardcore’u, d-beatów i bardziej pokręconego grania. Największą robotę robią dla mnie te poskręcane riffy i niski growl Alvarado. Momentami zahacza to o Obituary czy Autopsy, ale Maul nie brzmi jak zwykłe odgrywanie cudzych patentów. Czasem tylko mam wrażenie, iż próbują upchnąć za dużo pomysłów naraz i wtedy materiał trochę traci impet. Mimo wszystko przez cały czas mi siedzi, właśnie dlatego, iż Maul nie próbuje być ani drugim Obituary, ani kolejną hardcore’ową kapelą przebraną za death metal.
Statystyki: autor: Szajtan — 25 min. temu













