Ja przez bardzo długi czas znałem jedynie
Not to Be Undimensional Conscious. Czasem wchodziło lepiej, czasem gorzej, ale generalnie zawsze traktowałem to jako wartościową muzykę na poziomie, chociaż nigdy na tyle, żeby zainteresować się czymkolwiek, co nagrali poza nią. Jakoś Pół roku temu, czy coś koło tego, jak ich ogłosili na Mystic, to pomyślałem, iż może czas trochę wyjść ze strefy komfortu i w ten sposób poznałem
Pleasuredome. I co się okazało? Okazało się, iż to zajebista płyta i dzisiaj słucham jej chętniej niż poprzedniczki. Mało tego, jak chcę włączyć Dishamonic Orchestra, to stawiam przede wszystkim na ten właśnie album. Świetne, połamane, zakręcone, pełne groovu i ZAJEBIŚCIE przebojowe i wpadające w ucho granie. Nic, tylko złapać się za głowę, jak takie hity można wklepać w takie łamańce. Do listy ulubionych awangardowych metali wleciało bardzo szybko. Gdzie mogę zaparkować mojego konia???
Statystyki: autor: DiabelskiDom — 7 min. temu