Z okazji tego, iż za kilka dni ponownie zobaczę kapel na żywo, wróciłem sobie do ich dużego albumu i kuchnia jego mać, cóż to za potężny cios! W arkuszu oceny od razu zaznaczam ptaszkiem przy "opresja" oraz "choroba", ale też w dalszych częściach dokumentu także nie zapominam postawić go przy punktach "jaskinia", "przestwór", "pierwotne zło" oraz przy podpunkcie "kosmos". To wszytko tutaj jest, leży zwinięte w ciemnościach i powoli oddycha. A jak w drugiej części płyty panowie kilka razy naciskają pedał gazu, to nic, tylko brać tobołki i uciekać będąc przeoranym. Najlepsze tradycje Winter i diSEMBOWELMENT zaklęte w 40 minutach pierwotnego, death/doomowego zła.
EDIT:
Płytka się kręci, a jakże.

Obok np Spectral Voice zdecydowana czołówka nowszych materiałów z nurtu death/doom. Tego najlepszego, kosmiczno-otchłaniowo-chorobliwego.
Statystyki: autor: DiabelskiDom — 17 min. temu