Przez tygodnie internet przekonywał, iż Dawid Podsiadło stracił głos, formę i koncertową magię. Wystarczyło jednak pojawić się na PGE Narodowym, by przekonać się, iż największy problem miał nie artysta, ale ci, którzy oceniali jego trasę z kanapy i kilkunastosekundowych nagrań z TikToka.