Dawid Kwiatkowski nie przypomina już chłopaka z hitów dla nastolatek i otwiera nowy etap swojej kariery. Południe to płyta o tym, co robi się po rozstaniu, gdy nie można już schować się we własnym domu.
Koncept album opiera się na trzech filarach, wokół których krąży Kwiatkowskiego. Są to słowa „taniec”, „niebo” oraz „dom”, czyli coś, co wydaje się banalne. Autor nadaje im jednak głębsze znaczenie, tworząc spójną i dojrzałą opowieść o rozstaniu, tęsknocie, zagubieniu czy śmierci. W tym przypadku choćby „taniec” staje się czymś więcej niż zwykłym ruchem w rytm muzyki. Okazuje się formą wewnętrznej walki z pustką po tym, co bezpowrotnie minęło, o czym autor wspomina już w utworze otwierającym:
Tonę przecież dziś
[…] we łzach
Dlatego tańczę chociaż nie chcę
To do ciebie moje ręce rwą
Choć płyta w dużej mierze wydaje się historią o zerwaniu, nie brakuje w niej subtelnych, słodko-gorzkich refleksji nad przemijaniem. Mam na myśli przede wszystkim fragment singla Proszę tańcz, w którym słowa A ty tańcz / Zapomnij, co zabrał ci czas kojarzą się ze śmiercią, żałobą i próbą pogodzenia się z nową rzeczywistością. Niebo na ziemi – szczęście i miłość – nie jest tu opisane jako wieczne ani obiecane, ale jedynie chwilowe i skazane na klęskę. Ta aura utraconego, niejako spalającego się raju wyłania się z wersów: Pali się niebo / A ja trochę im zazdroszczę / Czy im będzie prościej żyć, które słyszymy w Już się nie boję. Można z nich wyczytać, iż podmiot liryczny po pożegnaniu zastanawia się, czy jeszcze kiedyś znajdzie swój dom.
To pragnienie powraca w następnych kawałkach. Utwór Ja nic nie wiem niesie ton bezsilności (I nie powiem ci, czy / On chce do domu / Czy tam, gdzie jesteś ty / Potrafi dalej śnić). Wraz z nim wybrzmiewa pytanie: czy wybrać to, co znajome, choć pozbawione szczęścia, czy odejść i zacząć od nowa? Odpowiedź, którą daje Południe, nie jest wyborem pomiędzy jednym a drugim. Od palącego się nieba nie da się uciec. Z kolei tańca nie można przerwać, bo to w nim toczy się walka o zachowanie tożsamości i o zbudowanie własnego miejsca.
Spójność nie ujawnia się wyłącznie na poziomie liryki, a Kwiatkowski dzięki nietuzinkowym melodiom konsekwentnie nawiązuje do południowych klimatów. Muzyka bazuje na charakterystycznej dla państw południowej Europy, zwłaszcza Bałkanów, mieszance dźwięków i cichego śpiewu chóru. Nie oznacza to jednak, iż Południe wydaje się monotonne. Wręcz odwrotnie, utwory wyróżniają się na różne sposoby. Jedne stawiają na trąbki, inne na smyczki, jeszcze inne na wyraźny rytm lub emocjonalny podkład. Zostań tu łączy w sobie akordeonowe brzmienie i linię instrumentów smyczkowych, natomiast w Ja nic nie wiem smyczki przybierają na sile, wspierając bezsilność, która wypływa z warstwy lirycznej. W innych numerach, takich jak choćby Pali się niebo, Dalej, Dalej! (Chopin, Chopin!) czy Tańcz Ty, podkład urozmaicają z kolei partie instrumentów dętych.
Końcowe utwory tracą południowy klimat, zbliżając się stylem do bardziej typowych współczesnych aranżacji. Największy problem mam z singlem Później ci opowiem, na którym gościnnie udzieliła się Margaret. Z jednej strony jest to najbardziej romantyczny i popowy moment Południa, który zdaje się nie pasować do całości utrzymanej w bałkańskiej konwencji. Z drugiej strony może należy uznać to za atut? Właśnie dzięki temu piosenka wyróżnia się spośród pozostałych, odznaczając się przy tym największym potencjałem przeboju. Z kolei z pierwszymi dźwiękami kawałka Tak bym chciał rodzą się obawy, iż będzie to kolejny zwyczajny, gitarowy numer. Nic bardziej mylnego. Wokalista gwałtownie przełamuje prostotę chwytliwym refrenem, trąbkami i tamburynem.
Południe udowadnia, iż Dawid Kwiatkowski dorósł do tego, by nie być już po prostu idolem nastolatek. Zamiast zbiorów pojedynczych popowych singli tworzy spójną muzyczną układankę, która nie odsłania swojej głębi od razu. Odkrywa się ją stopniowo, z każdym kolejnym odsłuchem dostrzegając nowe powiązania między piosenkami. Płyta czeka na rozszyfrowanie, a charakterystyczny wokal i podniosłe melodie przeplatają się z tanecznymi momentami. choćby w rytmie Pali się niebo artysta skłania do uważnego wsłuchania się w poruszającą historię i refleksji nad własnymi doświadczeniami. Płyta na pewno przyniesie miłą niespodziankę osobom poszukującym w muzyce czegoś więcej niż popowych hitów – emocji, wyrazistości czy głębszego znaczenia ukrytego pod oryginalnymi aranżacjami. Południe to miejsce, w którym taniec, niebo i dom składają się na jedną niespełna czterdziestominutową opowieść o stracie i o próbie zaczęcia od nowa. Aż chce się do niej wracać.













