David Harbour ujawnił, iż ubiegłoroczne doniesienia medialne o rzekomym konflikcie z Millie Bobby Brown doprowadziły go do kryzysu psychicznego. Gwiazdor serialu "Stranger Things" odniósł się do sprawy w rozmowie z "Variety".
Przypomnijmy, iż plotki rozpoczęły się od artykułu brytyjskiego tabloidu "Daily Mail", w którym twierdzono, iż Brown przed rozpoczęciem zdjęć do finałowego sezonu serialu miała złożyć skargę dotyczącą rzekomego nękania i niewłaściwego zachowania ze strony Harboura. Aktor stanowczo zaprzeczył tym informacjom i dodał, iż przez publikację tabloidu przeszedł załamanie. Zauważył też, iż artykuł "Daily Mail" zbiegł się z promocją nowej płyty Lily Allen (z którą aktor pozostaje w separacji), poruszającej osobiste wątki związane z Harbourem.
Aktor przypomniał, iż przez dekadę pracował z Brown na planie "Stranger Things", gdzie grali ekranowego ojca i córkę. Jak zaznaczył, przy tak długiej współpracy zdarzają się nieporozumienia i różnice zdań, ale nie oznacza to poważnego konfliktu.
Harbour, który wcześniej otwarcie mówił o chorobie afektywnej dwubiegunowej, przyznał również, iż w okresach silnego stresu zdarzało mu się zachowywać w sposób, którego dziś się wstydzi. W sytuacjach skrajnego stresu może to prowadzić do nieco chaotycznych zachowań. To krępujące i mam tego świadomość.
Jednocześnie podkreślił, iż przez cały czas utrzymuje bardzo dobre relacje z Brown: Millie i ja pracujemy nad kilkoma projektami. Dziesięć lat to było za mało. Łączy nas wyjątkowa więź. Kocham ją, a ona kocha mnie.
Sama Brown również odniosła się do ich współpracy. Aktorka przyznała, iż przez lata ich relacja stała się bardziej partnerska pod względem twórczym, a wspólna praca nad emocjonalnie wymagającymi scenami pozwalała im wzajemnie stawiać sobie wyzwania. Dodała, iż jest wdzięczna za doświadczenia zdobyte podczas pracy nad serialem i przez cały czas bardzo je ceni.
Harbour przerywa milczenie
Przypomnijmy, iż plotki rozpoczęły się od artykułu brytyjskiego tabloidu "Daily Mail", w którym twierdzono, iż Brown przed rozpoczęciem zdjęć do finałowego sezonu serialu miała złożyć skargę dotyczącą rzekomego nękania i niewłaściwego zachowania ze strony Harboura. Aktor stanowczo zaprzeczył tym informacjom i dodał, iż przez publikację tabloidu przeszedł załamanie. Zauważył też, iż artykuł "Daily Mail" zbiegł się z promocją nowej płyty Lily Allen (z którą aktor pozostaje w separacji), poruszającej osobiste wątki związane z Harbourem.
Aktor przypomniał, iż przez dekadę pracował z Brown na planie "Stranger Things", gdzie grali ekranowego ojca i córkę. Jak zaznaczył, przy tak długiej współpracy zdarzają się nieporozumienia i różnice zdań, ale nie oznacza to poważnego konfliktu.
Harbour, który wcześniej otwarcie mówił o chorobie afektywnej dwubiegunowej, przyznał również, iż w okresach silnego stresu zdarzało mu się zachowywać w sposób, którego dziś się wstydzi. W sytuacjach skrajnego stresu może to prowadzić do nieco chaotycznych zachowań. To krępujące i mam tego świadomość.
Jednocześnie podkreślił, iż przez cały czas utrzymuje bardzo dobre relacje z Brown: Millie i ja pracujemy nad kilkoma projektami. Dziesięć lat to było za mało. Łączy nas wyjątkowa więź. Kocham ją, a ona kocha mnie.
Sama Brown również odniosła się do ich współpracy. Aktorka przyznała, iż przez lata ich relacja stała się bardziej partnerska pod względem twórczym, a wspólna praca nad emocjonalnie wymagającymi scenami pozwalała im wzajemnie stawiać sobie wyzwania. Dodała, iż jest wdzięczna za doświadczenia zdobyte podczas pracy nad serialem i przez cały czas bardzo je ceni.
"Stranger Things" - zwiastun finałowego sezonu















