Odejście Joanny Kołaczkowskiej wstrząsnęło nie tylko polską sceną kabaretową, ale przede wszystkim jej najbliższymi współpracownikami. Dariusz Kamys zdobył się na bolesne, ale i pełne ciepła podsumowanie minionego roku. Artysta opowiedział o mroku, jaki go ogarnął po śmierci artystki, niezwykłej dżentelmeńskiej umowie zawartej jeszcze za jej życia oraz o tym, dlaczego Joanny Kołaczkowskiej nigdy i nikim nie da się na scenie zastąpić.