Daredevil. Tom 4 – recenzja komiksu. Zamieszanie w diablim świecie

popkulturowcy.pl 10 godzin temu

Po burzliwych wydarzeniach poprzedniej serii Zdarsky otwiera nowy rozdział historią o ucieczce od dawnego życia i próbie rozpoczęcia wszystkiego na nowo. Matt Murdock, przekonany, iż rola Daredevila przynosi więcej szkody niż pożytku, opuszcza Nowy Jork i wraz z Elektrą szuka odkupienia w służbie innym. Spokojna misja gwałtownie jednak przeradza się w kolejną próbę charakteru, gdy przemoc i niesprawiedliwość znów upominają się o jego interwencję.

Po upadku diabelskich rządów Wilsona Fiska Matt Murdock i Elektra Natchios łączą siły już nie tylko jako sojusznicy i kochankowie, ale także jako przywódcy odrodzonej Pięści – starożytnego bractwa toczącego świętą wojnę z brutalnym klanem ninja znanym jako Dłoń. Żeby w pełni poświęcić się walce ze złem, Matt musi porzucić swoje dawne życie, Nowy Jork i wszystko, co kiedykolwiek znał. Im jednak bliżej decydującej bitwy, tym bardziej kwestionuje swoje metody… Czy naprawdę walczy w imię Boga czy jedynie ulega kolejnej niszczycielskiej obsesji? I czy Elektra wytrwa na ścieżce odkupienia?

– opis wydawcy

Okładka stawia na nastrój i symbolikę zamiast widowiskowej akcji. W strugach deszczu Daredevil siedzi skulony na kamiennym gargulcu, jakby nie pilnował miasta, ale rozliczał samego siebie. Dominują chłodne zielenie i szarości przełamane czerwienią kostiumu, która natychmiast przyciąga wzrok i buduje kontrast między bohaterem a ponurym otoczeniem. Kompozycja jest oszczędna, niemal ascetyczna, nie ma tu eksplozji ruchu ani efektownych póz, jest za to ciężar, cisza i poczucie samotności. Ilustracja autorstwa sugeruje historię bardziej intymną niż epicką, skupioną na wewnętrznych zmaganiach zamiast superbohaterskiego rozmachu. Nie do końca tak jednak jest…

Nowa odsłona gwałtownie porzuca kameralność wcześniejszych części i skręca w stronę historii znacznie bardziej rozbuchanej. Matt Murdock próbuje wprawdzie dalej podążać drogą odkupienia, ale wydarzenia wymykają się spod kontroli, wciągając go w konflikt o coraz większej skali. Zamiast skupienia na wewnętrznych rozterkach dostajemy kaskadę starć, akcji i fabularnych komplikacji, które spychają intymny ton na znacznie dalszy plan. Chip Zdarsky podnosi stawkę niemal co kilka stron, co rusz pojawiają się potężne siły, dramatyczne konfrontacje i wątki ocierające się o superbohaterską epopeję. Równolegle Elektra Natchios jako Daredevil zostaje wrzucona w sam środek coraz większego chaosu. Jest głośniej, szybciej i efektowniej, choć momentami można zatęsknić za ciszą i psychologiczną precyzją, które wcześniej stanowiły największą siłę tej serii.

Warstwa graficzna stoi tu na imponującym poziomie i momentami wręcz kradnie całe widowisko. Ilustracje są niezwykle dopracowane, pełne detali i malarskiego wyczucia światła. Tak naprawdę trudno wskazać jedną planszę, która wybija się ponad resztę, bo efektownych kadrów jest po prostu mnóstwo. Dynamiczne sceny akcji pulsują energią, sylwetki bohaterów są sprężyste i pełne ekspresji, a każdy cios i ruch wydają się mieć odpowiedni ciężar. Równie dużo uwagi poświęcono spokojniejszym momentom: szerokim ujęciom miasta, nastrojowym półcieniom i architekturze, która buduje skalę wydarzeń. To rysunki, które można chłonąć długo po zakończeniu lektury, wracając do ulubionych stron tylko po to, by nacieszyć oko kolejnymi detalami.

Ostatecznie Daredevil. Tom 4 imponuje rozmachem i stroną wizualną, choć jednocześnie wyraźnie zmienia charakter serii. Większa skala wydarzeń, intensywne starcia i fabularny chaos wypierają dawną kameralność. Opowieść traci nieco ze swojej intymnej siły, ale zyskuje superbohaterski ciężar i tempo. Nasuwa się jednak pytanie, czy takich epickich tytułów nie mamy do wyboru znacznie więcej? Mimo wszystko to wciąż angażująca historia o odpowiedzialności i konsekwencjach wyborów, podana w efektownej, dynamicznej formie. Może mniej subtelna niż wcześniej, ale przez cały czas warta uwagi fanów Diabła z Hell’s Kitchen.


Scenarzysta: Chip Zdarsky

Ilustrator: Marco Checchetto, Rafael De Latorre

Wydawca: Egmont

Premiera: 25 lutego 2026

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Stron: 360

Cena katalogowa: 149,99zł


Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Egmont. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Egmont)

Idź do oryginalnego materiału