Roztańczony świat Snaitha.
Któż inny jak nie Dan ujawni się z tak plastycznym spojrzeniem na elektronikę? Komu jak nie Daphni przyszłoby do głowy na album zaprosić gościnnie… swoje alter ego?
Daniel Snaith znów w pełnym wymiarze odsłania się, nie tylko jako postać o znakomitym poczuciu humoru, ale też producent, który w muzykę house bez ograniczeń wplata co mu się żywnie podoba. Daphni odkrywa przed nami mieszankę brzmień elektronicznych, wypełnioną rozmaitymi inspiracjami od funku („Hang”), aż po nawiązania do psychodelicznego rocka („Napoleon’s rock”). Projekt pod ową nazwą przez cały czas zdaje się pozostawać tym wcieleniem artysty, które najwięcej przestrzeni poświęca muzyce tanecznej.
Czy to w formie skupienia na wariacjach podkręconego basu („Talk to Me”), czy też idąc w stronę melodic house („Sad Piano Music”), eksperymentalne podejście nie gryzie się z przystępną, parkietową formą. Podobna energia prezentuje się w twórczości bliskiego kolegi z branży – Four Teta (szczególnie bliźniaczą energię odnajduję na „Two Maps”). Porównując twórczość obydwu wymienionych, można dostrzec wspólne mianowniki właśnie choćby w łączeniu ducha poszukiwań z chwytliwymi zabiegami.
W szczególności ujęła mnie miniatura w postaci „Lucky”, bawiąca się stereo i dubem, tworząc bardzo namacalną strukturę utworu. Wspaniale to rozbrzmiewa w słuchawkach. Głównym bohaterem całego zamieszania bez wątpienia pozostaje „Waiting So Long” z „gościnnym” udziałem Caribou na wokalach i w przypadku projektu Daphni, obecność linii wokalnej to swego rodzaju nowość.
Projekt bardzo poukładany, jednocześnie niebanalny i z pewnością kompletny. Polecany zarówno parkietowym świrom, jak i na introwertyczne podróże po lesie.
https://caribouband.bandcamp.com
Jiaolong 2026














