W piątek (24 kwietnia) w studenckim klubie „Wspak” odbyło się spotkanie z Danielem Olbrychskim oraz jego żoną Krystyną Demską-Olbrychską. Wydarzenie, osnute wokół promocji książki „Dary losu”, stało się okazją do analizy tego, co wnoszą w nasze życie ludzie, których spotykamy na swojej drodze, oraz jak te relacje – kształtują naszą tożsamość.
„Dary losu” Daniel Olbrychski rozumie jako interakcje z innymi ludźmi. Według aktora to właśnie obecność konkretnych osób w naszym otoczeniu jest mechanizmem, który pozwala nam się rozwijać i definiować własne miejsce w świecie.
– Wszystko, co dostajemy, to jest dar. To są ludzie, to jest środowisko. Siedziałem przy kawiarnianym stoliku jako gówniarz obok Dygata, Konwickiego, Andrzejewskiego, Brandysów. Przysłuchiwałem się ich rozmowom o sztuce, o świecie, o polityce. To był mój uniwersytet. To byli najwybitniejsi Polacy wtedy. Te więzi zbliżały nas do siebie – mówi aktor.
Wśród osób, które Olbrychski uznaje za „dary” na swojej drodze życia, miejsce znalazła też kielecka legenda boksu – Leszek Drogosz. Poznali się na planie filmu „Bokser” w 1966 roku.
– Leszek Drogosz grał samego siebie, a ja jego rywala. Tak zaczęła się nasza wieloletnia przyjaźń. Leszek był świadkiem na moim pierwszym ślubie, a potem spędzaliśmy wspólnie chyba ze dwadzieścia wakacji w Cetniewie. Kielce to dla mnie miasto przyjaciela Drogosza – mówi aktor.
24.04.2026 Kielce. Aktor Daniel Olbrychski w klubie WSPAK / Fot. Jarosław Kubalski – Radio KielcePodczas spotkania małżeństwo podzieliło się również osobistymi historiami. Jak mówi Krystyna Demska-Olbrychska, więź w ich związku umacniana byłą przez wspólne fascynacje kultowymi postaciami.
– Jeszcze jako młoda dziewczyna zafascynowałam się poezją Norwida. W szkole nazywano mnie choćby specjalistką od jego twórczości. Potem okazało się, iż i Daniel jest w niej zakochany. To nas zbliżyło. Na studiach z kolei nazywano mnie „Wajdomanka”, w związku z moim zainteresowaniem jego twórczością, a jak państwo wiedzą, Daniel też był z nim związany – opowiada.
Daniel Olbrychski przytoczył również historię swojego pierwszego kontaktu z Andrzejem Wajdą. Pokazuje ona, jak przypadkowa, instynktowna reakcja wypracowana w bokserskich treningach, może zaważyć na całym późniejszym życiu zawodowym.
– Wajda akurat szukał aktora, który zagra Rafała Olbromskiego w „Popiołach”. Rektor mojej uczelni polecił mnie, mówiąc: „Andrzeju, mam chłopaka, który to zagra tylko on jest taki niewyraźny fizycznie – albinos, oczu nie ma, brwi nie ma”. Wajda przyszedł na zajęcia i przyglądał się nam studentom. Jego wzrok zatrzymał się na mnie, a ja poczułem się nieswojo, nie wiedziałem dokładnie kim jest. Z tego speszenia popatrzyłem mu bezczelnie w oczy, takim bokserskim, uważnym spojrzeniem. I on pierwszy spuścił wzrok. Powiedział potem: „Ten chłopak ma w sobie taką bezczelność w spojrzeniu, iż się sam zawstydziłem. To mi pasowało do Rafała Olbromskiego” – i tak dostałem tę rolę – wspomina aktor.
Daniel Olbrychski jest uważany za jednego z najwybitniejszych polskich aktorów. W trakcie trwającej ponad sześćdziesiąt lat kariery wystąpił w około 200 produkcjach filmowych oraz serialach. Aktor budował swój dorobek, współpracując z najważniejszymi twórcami polskiej kinematografii, w tym z Andrzejem Wajdą, Krzysztofem Kieślowskim, Jerzym Hoffmanem, Kazimierzem Kutzem oraz Krzysztofem Zanussim.











