Czytanie znów jest modne? Jak fenomen BookToka zmienia rynek wydawniczy

kulturalnemedia.pl 3 godzin temu

Kiedyś mówiło się, iż młodzi ludzie uciekają od słowa pisanego do mediów społecznościowych. Dzisiaj to właśnie aplikacje pełne krótkich filmików sprawiają, iż nastolatkowie i studenci masowo ruszyli do księgarń. Fenomen BookToka to zjawisko, obok którego nie da się już przejść obojętnie – i bardzo dobrze!

Gdyby ktoś dekadę temu powiedział, iż najbardziej wpływowym miejscem dla rynku wydawniczego będzie aplikacja polegająca na nagrywaniu krótkich klipów z muzyką w tle, pewnie nikt by nie uwierzył. A jednak. Fenomen BookToka, czyli książkowej społeczności na TikToku, wywrócił do góry nogami listy bestsellerów na całym świecie. Dzisiaj to nie poważne recenzje w tradycyjnej prasie, ale szczere łzy wzruszenia nagrane o 3 w nocy przez nastolatkę po skończeniu Pieśni o Achillesie czy Fourth Wing, sprzedają nakłady liczone w setkach tysięcy egzemplarzy.

Emocje zamiast sztywnych recenzji

Na czym polega ten sukces? Przede wszystkim na autentyczności. BookTokerzy nie silą się na akademicki język i chłodną analizę. Mówią o emocjach, które wywołała w nich lektura. Wrzucają estetyczne filmiki z cytatami, tworzą playlisty pasujące do klimatu książki i organizują wirtualne wspólne czytanie. Dla wielu młodych ludzi to nie jest już tylko hobby, ale styl życia. Wystarczy wejść do dowolnego Empiku czy innej dużej księgarni – specjalne regały z napisem „Polecane na TikToku” to dziś absolutny standard. Można też po prostu zamówić te bestsellery przez internet.

Nowa złota era dla autorów

Ten trend to także ogromna szansa dla młodych, debiutujących twórców. Często zdarza się, iż książki wydawane własnym sumptem lub takie, które przeszły bez echa kilka lat temu, nagle zyskują drugie życie dzięki jednemu wiralowemu wideo. Historie z gatunku fantasy, romanse czy thrillery młodzieżowe królują na ekranach telefonów, a autorzy stają się internetowymi celebrytami, z którymi fani chcą wchodzić w codzienne interakcje.

Oczywiście, można narzekać, iż popularność zyskują głównie łatwe w odbiorze gatunki, a nie literatura piękna z najwyższej półki. Z drugiej strony – czy to naprawdę ma znaczenie, skoro całe pokolenie z własnej woli odkłada na kilka godzin telefon, by zanurzyć się w liczącej pięćset stron powieści? jeżeli to jest efekt uboczny mediów społecznościowych, to oby trwał jak najdłużej.

Idź do oryginalnego materiału