Czy ta postać z "Branży" to totalny socjopata? Max Minghella wyjaśnia nam, czemu to skomplikowane

serialowa.pl 1 godzina temu

4. sezon „Branży” już jest na półmetku, czas więc przyjrzeć się bliżej Whitneyowi, charyzmatycznemu szefowi Tendera. Gdybyście zdążyli uznać go za totalnego socjopatę, Max Minghella spieszy z wyjaśnieniem, iż to nie do końca tak.

4. sezon serialu „Branża” od HBO jest już na półmetku, więc czas przyjrzeć się bliżej Whitneyowi i jego firmie Tender, którą wzięli na celownik Eric (Ken Leung) i Harper (Myha’la). Amerykanin w stylu Wielkiego Gatsby’ego, który zrobił w londyńskim światku finansów karierę od zera do milionera, to postać tyleż fascynująca, co nieoczywista.

Branża sezon 4 – Max Minghella o postaci Whitneya

W 4. odcinku oglądamy, jak Whitney jeszcze bardziej wciąga w swój krąg Yasmin (Marisa Abela) i Henry’ego (Kit Harington), którzy w Tenderze upatrzyli dla siebie szansę na nowe otwarcie – jasne też staje się, iż zwłaszcza od Henry’ego szef Tendera chciałby czegoś więcej. W rozmowie na Zoomie z Serialową i innymi mediami Max Minghella) – wcześniej znany m.in. jako Nick z „Opowieści podręcznej” – przyznał, iż na początku czuł się dość niepewnie z tą postacią, w której nie widział ani trochę siebie.

— Byłem niesamowicie onieśmielony perspektywą zagrania w tym serialu, ale jednocześnie czułem się niesamowicie zaszczycony, iż pomyśleli o mnie. Ta rola była dla mnie niesamowicie wymagająca i pod wieloma względami obca. Jedną z miłych rzeczy, które mogę powiedzieć, jest to, iż kiedy oglądam serial, w ogóle nie widzę w tej postaci siebie. Czuję się, jakby ten ktoś był bardzo ode mnie odległy. To przerażające, ale i fajne. (…)

Niesamowite w „Branży” jest to, iż udało im się stworzyć te bardzo złożone moralnie postacie, przez co rozumiem postacie moralnie wątpliwe, a następnie nasycić je człowieczeństwem i rzeczami, z którymi wszyscy możemy się utożsamić. choćby Whitney, pomimo całej swojej mrocznej natury i socjopatii, ma w sobie coś, co uważam za bardzo empatyczne i mam nadzieję, iż widzowie również. (…) Myślę, iż relacja Whitneya z wrażliwością jest bardzo skomplikowana i nieco mętna. To postać, której autentyczność, moim zdaniem, jest stale poddawana w wątpliwość – opowiadał nam Minghella.

„Branża” (Fot. HBO)

Jak mówił dalej aktor, twórcy „Branży”, Mickey Down i Konrad Kay, napisali dla niego postać, której się bał. Przyznał też, iż znacznie bliżej mu było do sir Henry’ego, z którym Whitney tworzy – czy też chciałby tworzyć – jeden z głównych duetów w 4. sezonie.

— interesujące było dla mnie to, jak głęboko związałem się z postacią Henry’ego. I moje wątki są przede wszystkim powiązane z postacią Henry’ego. To jest w pewnym sensie główna relacja Whitneya w tym sezonie. I to było naprawdę interesujące, tak mocno związać się z osobą, naprzeciwko której stoisz, a potem znaleźć tak wiele sposobów na wcielenie się w postać, którą sam grasz. Naprawdę mi się to podobało.

Na początku się bałem. To znaczy, chłopaki, Mickey i Konrad, o tym wiedzą. Na początku byłem dość onieśmielony dystansem, jaki czułem między sobą a Whitneyem. Ostatecznie okazało się to wielką radością. I frajdą było to, iż mogłem naprawdę porządnie wcielić się w tę postać. Jestem do tego przyzwyczajony, bo jestem angielskim aktorem grającym amerykańskich bohaterów, ale to było dla mnie naprawdę trudne. A jednak naprzeciwko mnie była ta postać, z którą pod każdym względem mogłem się całkowicie utożsamić.

„Branża” (Fot. HBO)

„Myślę, iż Kit naprawdę dał radę” – mówił dalej Minghella, kierując swoje pochwały także w stronę showrunnerów i reszty obsady „Branży”, którą określił „fantastyczną”.

— I do tego jeszcze praca z Mickeyem i Konradem, którzy moim zdaniem są ewidentnie młodymi talentami, talentami swojego pokolenia. To naprawdę ekscytujące pracować z ludźmi, którzy są u progu czegoś naprawdę wyjątkowego. A do tego jeszcze ta niesamowita obsada.

Co dziwne, nigdy wcześniej nie spotkałem Kita i odkrycie go jako człowieka i jako aktora było jednym z największych przywilejów. Jest wspaniałym partnerem w zespole, ale także po prostu genialnym, genialnym aktorem. I to podnosi poziom tego, jak się gra – miałem taką nadzieję. jeżeli pracujesz z ludźmi, którzy są lepsi od ciebie, to sam wypadasz lepiej. I tak jest w przypadku wszystkich w tej obsadzie.

W podobnym tonie o swoim nowym partnerze aktorskim wypowiadał się Kit Harington, który zauważył, iż cała energia „Branży” w 4. sezonie pochodzi od nowych postaci. „Najpierw martwisz się utratą kilku starych znajomych, ale potem pojawia się mnóstwo nowych, fascynujących” – tłumaczył nam serialowy Henry.

— Myślę, iż energia pochodzi od nowych postaci. Oni są bardzo dobrzy we wprowadzaniu nowych elementów układanki, co jest konieczne w tak długim serialu, ale oni są w tym szczególnie dobrzy. I w znajdowaniu odpowiednich ludzi do odpowiednich ról. Zostałem wprowadzony w zeszłym sezonie, a teraz mam bardziej rozbudowaną historię. Max [Minghella] został wprowadzony jako ta szalona nowa postać i po prostu wszystko zostało rzucone na Maxa. I on się, k*rwa, naprawdę postarał.

Jeśli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z nowymi odcinkami hitu HBO, tutaj znajdziecie naszą opinię: Branża sezon 4 – recenzja. A ile jeszcze odcinków przed nami? Sprawdźcie pełną rozpiskę: Branża sezon 4 – kiedy odcinki. Zerknijcie też na tajniki castingów do „Branży” – skąd w serialu HBO takie nazwiska, jak Kit Harington, Max Minghella, Charlie Heaton czy Kiernan Shipka? A na koniec sprawdźcie, co twórcy „Branży” mieli do powiedzenia osobom oglądającym seriale z telefonem w ręku.

Branża sezon 4 – odcinek 4 w piątek 6 lutego na HBO Max

Idź do oryginalnego materiału