Z hybrydami typu plug-in, potocznie nazywanymi tymi z wtyczką, które należy regularnie ładować, żeby sensownie korzystać z ich walorów, wiąże się niezbyt długa, ale dynamiczna historia. Pierwsze proponowane przez producentów modele wydawały się sztuką dla sztuki i absurdem mającym na celu wyłącznie spełnianie coraz bardziej restrykcyjnych norm emisji spalin. Żeby tylko udowodnić, iż dany model jest w stanie zużywać wybitnie niskie ilości paliwa… Często w laboratoryjnych warunkach i tylko na krótkich dystansach. Małe baterie, pozwalające przejechać w elektrycznym trybie raptem 30 kilometrów, i szarpiące napędy nie dawały powodów, żeby się nimi ekscytować. Zwłaszcza iż w pakiecie „dostawaliśmy” zwykle mniejsze bagażniki i mniejsze zbiorniki paliwa niż w odmianach niehybrydowych, bo gdzieś trzeba było przecież zmieścić ciężkie akumulatory. Najważniejsze i najtrudniejsze dla tego typu hybryd, żeby mogły się przebić i zyskać popularność, były ich ceny. Zdecydowanie wyższe od pozostałych typów napędów.
Czy król musi być oszczędny? Recenzja Range Rovera Sport
angora24.pl 8 miesięcy temu
- Strona główna
- Muzyka
- Czy król musi być oszczędny? Recenzja Range Rovera Sport
Powiązane
Polecane
XV REGIONALNA OLIMPIADA WIEDZY O ZDROWIU PSYCHICZNYM
45 minut temu
11-hydroksy-THC — metabolit, który tłumaczy siłę edibles
14 godzin temu
Sitko — drobny element, od którego zależy przepływ
17 godzin temu
Bezpłatne zajęcia „Emocje pod kontrolą”
17 godzin temu















